Trudno wyobrazić sobie bardziej zakorkowane miasto od Chicago. Najnowsze dane pokazują, że jednak kierowcy w Nowym Jorku i L.A. mają gorzej. Z drugiej strony właśnie te dwa miasta są jedynymi większymi od nas aglomeracjami w USA.
Skoro Chicago jest trzecim co do wielkości oraz trzecim pod względem korków ulicznych miastem w USA to wydawałoby się, że wszystko jest w porządku. Jednak jeszcze niedawno Chicago znajdowało się daleko poza pierwsza trójką. Nigdzie na remonty dróg nie wydano tak wiele i nigdzie nie przyniosły one mniej pożytku, niż u nas.
Już w 2001 r. ówczesny gubernator, George Ryan zapowiadał, ze inwestycja w wysokości 90 milionów dolarów w udrożnienie ruchu na krótkim odcinku autostrady Eisenhower w pobliżu skrzyżowania z ulicą Mannheim przynieść ma natychmiastowe rezultaty. Od tego czasu minęło 8 lat, a miejsce to zaliczane jest do jednego z 10 najgorszych pod względem korków w kraju. Przedstawiciele Illinois Department of Transportation przyznają, że projekt nie powiódł się i należałoby wszystko zacząć od nowa. To tylko jedno z wielu tego typu miejsc w naszej aglomeracji, które trafiło na niechlubną listę krajową.
Jeśli ktoś w ostatnim czasie zauważył nieznaczne rozluźnienie ruchu na autostradach to powinien pamiętać, że jest to pozostałość niedawnych miesięcy, gdy cena galona benzyny sięgała 4 dolarów, a liczba pojazdów na drogach całego Illinois spadła o 17%. Kierowcy przywykli do mniejszego wykorzystania samochodów i bardzo powoli powracają do dawnych przyzwyczajeń.
Według opublikowanych badań największe zagęszczenie ruchu drogowego ma miejsce w czwartek pomiędzy godziną 5, a 6 po południu. W ubiegłym roku były to te same godziny, ale dotyczyły piątku. Na razie nie wiadomo skąd to przesunięcie, podejrzewa się jednak, że większość osób dojeżdżających, a właściwie powracających z pracy zaczęła bardziej elastycznie podchodzić do piątku i wybierać wcześniejsze godziny zabierając część zajęć z biur do domów i rozkładając ja sobie na piątek.
IDOT przypomina, że w pakiecie stymulacyjnym przewidziano spore fundusze na poszerzanie i reperację dróg, co może przynieść oczekiwana ulgę. Jeśli nawet będzie ona odczuwalna, to nie wcześniej, niż za kilka lat, a do tego czasu liczba pojazdów na drogach wzrośnie o kilkadziesiąt procent. Dla porządku należy przytoczyć 10 najbardziej zatłoczonych obecnie miast:
1.Los Angeles, CA
2.New York, NY
3.Chicago, IL
4.Dallas, TX
5.Washington, DC
6.Houston, TX
7.San Francisco, CA
8.Boston, MA
9.Seattle, WA
10.Minneapolis-St.Paul, MN
Burmistrz Richard Daley zapytany co sądzi o wynikach badań przypomniał o projekcie stworzonym jeszcze przez administracje swego ojca dotyczącym budowy dwupasmowej autostrady wzdłuż ulicy Cicero, łączącej północ z południem. Miałaby to być droga wyłącznie dla samochodów ciężarowych, która zmniejszyłaby ruch na trasie przebiegającej przez centrum.
„Kiedyś będziemy musieli w końcu podjąć w tej sprawie decyzję - powiedział - Nie można w nieskończoność jej odwlekać. Droga taka juz teraz byłaby dla nas ratunkiem". W ten sposób po raz kolejny powraca temat:
Autostrada 494 lub Crosstown Expressway
Pomysł ma juz kilkadziesiąt lat i wciąż, z różnych powodów nie może doczekać się realizacji.
Spójrzmy na mapę Chicago. Wyobraźmy sobie, że wzdłuż ulicy Cicero biegnie przez prawie całe miasto droga szybkiego ruchu. Od połączenia 90 i 94 w kierunku południowym, aż do autostrady 55. Plany jej budowy powstały na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Miała być połączeniem północy i południa miasta, jedyną linią szybkiego ruchu omijającą centrum. Łatwiejszy dojazd na Midway, zmniejszenie korków w śródmieściu, oszczędności czasowe dla prywatnych kierowców i finansowe dla firm spedycyjnych oraz kurierskich. Ówczesny burmistrz miasta, Richard Joseph Daley, nazwał ją „drogą przyszłości". Przez wiele lat realizacja projektu była jego marzeniem, ale nigdy nie znaleziono odpowiednich funduszy. A trzeba ich było sporo, bo ponad 1.2 mld. ówczesnych dolarów. Jak na tamte czasy suma niewyobrażalna. Inżynierowie stworzyli nowoczesny, wybiegający w przyszłość plan, który miał być wzorcem dla podobnych inwestycji na całym świecie. Poza pieniędzmi przeszkodą były dzielnice leżące na proponowanej trasie. Obawa mieszkańców przed utratą domów i przenosinami w inne części miasta okazała się dla lokalnych polityków nie do przezwyciężenia. Po śmierci burmistrza jeszcze przez kilka lat zastanawiano się nad tym pomysłem, by w końcu w 1979 roku porzucić go całkowicie.
W 2001 roku obecny burmistrz Chicago, Richard Daley, zaproponował przywrócenie części pomysłu do życia. Chciał, by drogę szybkiego ruchu wybudowano, ale udostępniono ja wyłącznie pojazdom ciężarowym i dostawczym. Oszczędności podczas realizacji projektu spore, korzyści dla miasta ogromne. Nic wówczas jednak nie zrobiono.
Minęło kolejnych kilka lat i temat powrócił w 2007 r. Przewodniczący stanowej Izby Reprezentantów, Michael Madigan, ponowił próbę realizacji pomysłu budowy autostrady 494 lub Crosstown Expressway, bo tak miała w zamierzeniach jej twórców się nazywać. Podczas specjalnego przemówienia w Springfield nazwał ten 22 - milowy odcinek „brakującym ogniwem w systemie transportu". Według niego istnieje spora szansa na stworzenie drogi pod warunkiem uczynienia jej płatną i oddania pod zarząd i pełną kontrolę Illinois State Toll Highway Authority. Plan budowy po raz kolejny nieco zmodyfikowano. Trasa miałaby powstać wzdłuż istniejących torów kolejowych i na wolnym terenie należącym do miasta. Niestety, jest go zbyt mało, bo zaledwie od 50 do 100 stóp po obydwu stronach torów. W związku z tym część domów w okolicy musiałaby być przeniesiona, ale jest to znikoma liczba w porównaniu do wcześniejszych założeń. Od przemówienia w Springfield minęły dwa lata i nic w tej sprawie nie słychać. Zresztą, nikt nie spodziewał się, że decyzja zostanie podjęta szybko. Po pierwsze zgodzić się musi departament transportu. Jego przedstawiciele poinformowali w 2007 r, że na razie mają sporo pracy w związku z 10-letnim planem rozbudowy dróg w Illinois, który kosztować miał ponad 5 mld. dolarów. W tej chwili minęli półmetek prac i jak doskonale wiemy na dalsze może zabraknąć funduszy. Po drugie zgodę wyrazić musi miasto. Byłaby to pierwsza autostrada znajdująca się w całości na terenie Chicago. Jej budowa musiałaby być zgodna z miejskimi planami, a tak nie jest. Chicago od kilku lat rozważa możliwość budowy Mid-City Transitway, czyli drogi szybkiego ruchu dla autobusów, ciężarówek i pojazdów dostawczych, wykorzystującej te same tory kolejowe, a właściwie ziemię w ich pobliżu. Wreszcie znalezienie funduszy, przekonanie mieszkańców okolicznych dzielnic i samo wykonanie. Sprawa nie jest prosta. Jest to jednak w tej chwili jedyny realny sposób na rozładowanie korków w okolicach Chicago. Nie pomogą remonty, poszerzania, czy automatyzacja bramek. Miastu tej wielkości i o tej liczbie mieszkańców do dlaczego funkcjonowania potrzebna jest dodatkowa nic autostrady, a na taka chyba jednak jeszcze poczekamy.