Liczba policjantów zatrzymanych za jazdę pod wpływem alkoholu w ciągu ostatniego roku podwoiła się. Coraz częściej słyszymy o spowodowanych przez nich śmiertelnych wypadkach drogowych. Do tej pory problem był starannie ukrywany i oficjalnie nie istniał.
Policjant z Chicago oskarżony jest o spowodowanie śmierci dwóch osób. Zginęły na autostradzie Dan Ryan, gdy w stanie upojenia alkoholowego wjechał w nie rozpędzonym samochodem. To jego czwarty poważny wypadek drogowy w ciągu ostatnich czterech lat. Tym razem zakończył się on tragicznie. Joseph Frugoli, policjant z 18 letnim stażem w chicagowskim departamencie, nie jest jedyny. W ciagu roku liczba przedstawicieli tego zawodu zatrzymanych za jazdę pod wpływem substancji odurzających podwoiła się. Chodzi o alkohol i narkotyki. Rzeczywista liczba uzależnionych nie jest znana, podejrzewa się jednak, że może być kilkukrotnie większa.
Praca policjanta niewątpliwie należy do ryzykownych i stresujących. Większość z nich radzi sobie dobrze z pojawiającymi się problemami. Nie wszyscy jednak. W poszczególnych departamentach funkcjonują specjalne komórki zajmujące się pomocą uzależnionym oficerom. Zwykle jest to psycholog, który proponuje rozmowę i pokazuje sposoby wyjścia z nałogu. Nie mają oni jednak zbyt wiele pracy. Niewielu policjantów korzysta z oferowanej pomocy - niewielu przyznaje się do nadużywania alkoholu.
Już niedługo może się jednak wiele zmienić.
Po raz pierwszy w historii departament przyznał, że problem nadużywania alkoholu wśród policjantów istnieje. Przede wszystkim poza służbą, choć zdarzają się przypadki podczas pracy. Trudno powiedzieć, czy jest on w Chicago bardziej powszechny, niż w innych miastach. Wydaje się, że podobny problem mają wszystkie departamenty.
Mieszkańcy przyzwyczaili się, że nawet przyłapanie policjanta na gorącym uczynku nie oznacza dla niego kary. Pomoc koleżeńska wśród osób wykonujących ten zawód sprawia, że statystyki są niepełne, a większość wszczynających bójki i powodujących wypadki drogowe policjantów nie ma nawet wzmianki na ten temat w dokumentach.
Chicago Police Department zapowiada, że skończyły się czasy ignorowania problemu i odwracania głowy w drugą stronę. Planowane jest usunięcie z ulic oficerów nadużywających alkoholu i zaoferowanie im profesjonalnej pomocy.
Na pewno wielki wpływ na zmianę polityki miały niedawne protesty rodzin i przyjaciół kilku osób, które zginęły w ostatnich miesiącach na drogach w wyniku wypadków spowodowanych przez pijanych policjantów znajdujących się poza służbą.
Anonimowe wypowiedzi umieszczane na stronach internetowych świadczą, że wśród pracowników departamentu problem jest dostrzegany. Nikt nie zaprzecza, że jest to już epidemia, której wynikiem jest rosnąca liczba wypadków drogowych i bójek w barach oraz tawernach. Niestety, większość nadużywających substancji oficerów korzysta z pomocy kolegów w celu uniknięcia kar. Mimo, że departament zapewnia, że zmieni swą politykę wobec takich przypadków, to upłynie jeszcze sporo czasu, zanim zobaczymy pierwsze efekty tych działań.
Doskonałym przykładem jest właśnie opisany na początku przypadek Josepha Frugoli. Zanim na autostradzie Dan Ryan uderzył w stojący na poboczu samochód zabijając dwie osoby miał na swym koncie już kilka poważnych wypadków. Dwa dni przed tym tragicznym wydarzeniem sąd nakazał mu wypłacenie 7 tysięcy dolarów odszkodowania mężczyźnie, w którego samochód wjechał w 2005 roku. Według zeznań poszkodowanego policjant nie bardzo wiedział co się stało, twierdził też, że nie widział przed sobą pojazdu. Podobno później Frugola zmieniał swe zeznania. Prawnicy poszkodowanego kierowcy uważają, że policjant mógł być wtedy pijany. Nigdy jednak nie sprawdzono u niego poziomu alkoholu we krwi.
W styczniu 2007 roku Joseph Frugoli staranował policyjny samochód. O 5 rano nie zatrzymał się na skrzyżowaniu bagatelizując znak STOP. Chwilę później uderzył w radiowóz raniąc znajdujące się wewnątrz dwie osoby. Kilka dni później powrócił do czynnej służby.
Podobnych przypadków jest wiele. Pomocną dłoń do pijanych policjantów wyciągają nie tylko koledzy z pracy. Łagodniej traktują ich też sędziowie podczas rozpraw. Zapowiedzi Jody Weis"a, superintendenta chicagowskiej policji, dotyczące rozwiązania problemu cieszą. Nikt jednak nie wierzy, ze w najbliższym czasie przyniosą jakikolwiek skutek.