Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się na pewno w jaki sposób zabytkowe przedmioty wartości ponad 10 milionów dolarów znalazły się w niepozornym domu w miejscowości Berwyn. FBI twierdzi, ze większość z nich skradziona została we Włoszech, pozostałe zostały kupione na aukcjach w całej Europie.
Ponad 3,500 przedmiotów, w większości związanych z kościołem katolickim, w tym rękopisy sprzed kilku wieków, papieskie pieczęcie, obrazy, ksiązki i przedmioty kultu przez lata ukryte były w jednym z domów w leżącej nieopodal Chicago miejscowości Berwyn. O ich istnieniu zawiadomiła policję rodzina zmarłego w 2007 r. właściciela domu, Johna Sisto, włoskiego imigranta. Przez 2 lata FBI prowadziło dochodzenie w tej sprawie, próbując ustalić pochodzenie wartościowych przedmiotów, współpracując z Interpolem i włoską policją. Dopiero w tym tygodniu po raz pierwszy publicznie pokazano część kolekcji. Większość została już odesłana do Europy, do prawowitych właścicieli. Okazało się bowiem, że przedmioty pochodziły z kradzieży dokonanych w latach 1950 - 1980. Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób znalazły się one w USA, podejrzewa się jednak, że potajemnie przesyłał je tu ojciec zmarłego imigranta, zamieszkały we Włoszech kolekcjoner, który według policji współpracował ze złodziejami, być może osobiście zlecał włamania. Wysyłał je do syna, który w podchicagowskiej miejscowości prowadził sklep z antykami, mając nadzieję, że spienięży on kradziony towar. Jednak John Sisto nie pozbywał się przedmiotów, zbierając je we własnym domu i w tajemnicy utrzymując warta ponad 10 milionów kolekcję.
„To jak wejście w świat książki Kod Leonardo DaVinci" - powiedział szef policji z Berwyn opisując wnętrze domu - „Jestem oficerem od 23 lat i nigdy z niczym podobnym się nie spotkałem".
Znaleźć tam można było między innymi dokumenty papieskie z 13 wieku, setki zabytkowych przedmiotów sztuki etruskiej pochodzących nawet z 900 r. p.n.e., ręcznie pisanych książek sprzed kilku wieków, listy królów, papieży i innych członków kościoła.
Spośród 3,500 przedmiotów jako skradzione udało się zidentyfikować zaledwie 1,600 i te właśnie już powróciły do Europy. Pozostałe, jeśli prawowici właściciele nie zostaną odnalezieni, staną się własnością spadkobierców Johna Sisto.
Zmarły imigrant przez lata utrzymywał swą kolekcję w wielkiej tajemnicy. Nic na jej temat nie wiedziała najbliższa rodzina. Sąsiedzi zwracają uwagę, że pomimo zgromadzonej fortuny prowadził dość ubogie życie, nigdy nie afiszując się stanem swego posiadania.
FBI próbuje też ustalić, czy podobne, skradzione przedmioty, nie trafiły jednak do jego sklepu z antykami w przeszłości i czy przypadkiem nie wzbogaciły prywatnych kolekcji w Chicago i okolicach.