Po raz pierwszy w historii świat walczy z pandemią grypy zanim przekształci się ona w pełni rozwiniętą katastrofę. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia na całym świecie zachorowało na nową grypę co najmniej 209 438 ludzi, co najmniej 2185 chorych zmarło, przy czym najwięcej zgonów – 1876 – przypada na Amerykę Północną, gdzie choroba pojawiła się pod koniec marca i gdzie zachorowało na nią 110 113 osób. W Europie – według WHO – wirus A/H1N1 stał się przyczyną zachorowania co najmniej 42 557 ludzi i śmierci – 85. Ale prawdziwa bitwa toczy się w naszych głowach. Prawdziwym wyzwaniem jest nauczyć się żyć z tym, czego nie znamy.
Ludzki mózg obawia się niepewności bardziej niż fizycznego bólu. W zderzeniu z niewiadomą człowiek najpierw próbuje ją zwalczyć. Problem polega na tym, że niepewność może nie być największym zagrożeniem. Może być jedynie zakłóceniem spokoju, takim samym rodzajem, z jakim borykamy się utrzymując się przy życiu.
Amerykanom mówi się obecnie, żeby przygotowali się na wybuch grypy, zamknięcie szkół, masowe szczepienia i dziesiątki tysięcy zgonów. Czy winić media za całe to zamieszanie? Oczywiście. Ale nie bardziej niż zwykle. A administracja rządowa? Prezydent podpisał proklamację ogłaszającą stan zagrożenia z powodu grypy. Jak do tej pory urzędnicy państwowi właściwie wykonują swój obowiązek wyjaśniając, co wiedzą i czego nie oraz planując na najgorszy wypadek. „Będzie to wyjątkowy sezon grypy. Jedyną rzeczą pewną jest niepewność,” informuje dr. Thomas Frieden, dyrektor Centers for Disease Control and Prevention (CDC). „Nawet przy najlepszych wysiłkach, grypa spowoduje poważne wypadki zachorowań i śmierci.”
Hayden Henshaw, lat 18, zachorował w końcu kwietnia. Był w szkole średniej w Cibolo, w Teksasie, w rejonie San Antonio, kiedy temperatura ciała osiągnęła 103 F (39 C) i odczuł mdłości. Trzy dni później lekarz potwierdził, że zachorował na tajemniczą nową odmianę świńskiej grypy, która właśnie rozwinęła się w Stanach Zjednoczonych – wirus, który został określony mianem H1N1.
Kiedy rozeszła się wiadomość o tym, że troje studentów w szkole Haydena zachorowało na grypę, mieszkańcy miasta zaczęli tłumić niepewność. Urzędnicy departamentu zdrowia przyszli do domu Haydena i zadali kilkanaście pytań. Czy był ostatnio w Meksyku? (Nie.) Czy miał styczność ze świniami? (Nie.) Tego weekendu urzędnicy zamknęli wszystkie 14 szkoły w okręgu Haydena, wysyłając 11,000 dzieci do domu. Zdezynfekowano ponad 100 autobusów okręgu szkolnego. W urzędzie miejskim w Cibolo pracownicy wywiesili informacje z prośbą by mieszkańcy dokonywali opłat za świadczenia w przystosowanym do tego pojemniku na zewnątrz zamiast wchodzić do środka. Zbieracze śmieci przywdziali maski. W tym czasie nikt nie wiedział jak śmiertelny był ten wirus i ilu ludzi zachorowało.
Hayden i jego rodzina radzili sobie z wybuchem niejasności ze stosunkowym wdziękiem. Hayden skarżył się jedynie na odosobnienie w domu. „Po jakimś czasie oglądanie TV się znudziło i gry stały się nudne, i nie było nic do zrobienia,” wyznał. Jego rodzice martwili się, ale byli jednocześnie wdzięczni, że administracja poważnie potraktowała sprawę. „Nikt nie wiedział że wszystko miało się pogorszyć,” wspomina ojciec Patrick, „Ale przynajmniej byliśmy razem.”
Jednakże inni wydawali się żądni większej dawki dramatyzmu. Wcześniej rodzina zgodziła się na udzielenie wywiadu lokalnej telewizji – by pokazać że byli „tylko normalną rodziną z wirusem,” jak ujął to Patrick. Potem zaczęły dobijać się programy ogólnokrajowe. „Jak to było kiedy dowiedziałeś się, że masz świńską grypę?” prowadzący CNN zapytał Haydena. Odpowiedział z typową dla nastolatka udawaną powagą, „To tylko grypa. Przeszedłem przez nią normalnie.” Producenci programu poprosili by rodzina nosiła maski przed kamerami, jakkolwiek urzędnicy departamentu zdrowia informowali ich, że nie jest to konieczne. Tymczasem normalni ludzie, niektórzy przyjaciele, zaczęli zachowywać się dziwnie w stosunku do Henshaws. Ich bezpośredni sąsiedzi i przyjaciele z kościoła byli szlachetni i pomocni. Ale inni sąsiedzi omijali ich szerokim łukiem. Kiedy przełożono studniówkę Haydena, rozczarowani uczniowie z klasy oskarżyli rodzinę o wykorzystywanie sytuacji i czerpanie pieniędzy z wywiadów telewizyjnych. „Hayden był dotkliwie atakowany na internecie,” mówi jego ojciec. „Pytał mnie. Co złego zrobiłem?”
By zrozumieć sytuację, niektórzy ludzie potrzebowali winowajcy. Blogerzy oskarżyli firmy farmaceutyczne o celowe wymyślenie wirusa w celu sprzedaży szczepionek. Na witrynie internetowej wyznawcy teorii konspiracyjnych poszukiwali dokumentów na temat rodziny Henshaws i wydedukowali, że stała się ona ofiarą zatrucia radiacyjnego, możliwie na skutek bomby przeszmuglowanej z Meksyku. Jak się okazało, szkoła Haydena została ponownie otworzona w tydzień później. By nadrobić stracony czas administracja szkoły odwołała końcowe egzaminy. Uczniowie z klasy Haydena przebaczyli mu dzięki temu. Lato przyniosło nowe informacje na temat wirusa H1N1. „Teraz ludzie mówią: To nic wielkiego. Rozdęli wszystko do nadmiernych rozmiarów,” twierdzi Patrick, którego ciągle ciekawi wybuch reakcji – od paranoi do samozadowolenia w dwa tygodnie później.
Pamięć o wirusie byłaby dla Cibolo nieco nieracjonalna, gdyby tylko było po wszystkim. Zamiast tego przypadek Haydena jest ostrzeżeniem, że kiedy kraj rozpoczyna swą drugą wielką bitwę z dziwnym wirusem grypy, stoimy naprzeciw zagrożenia, którego nie jesteśmy wystarczająco zdolni pokonać, a które prowokuje ekstremalny zasięg emocji – od strachu do obojętności – z czego żadna nie służy zrozumieniu. Czekająca nas walka ma charakter w takim samym stopniu psychologiczny jak i medyczny. I jakkolwiek słyszeliśmy jak ważne jest mycie rąk, to prawdziwym wyzwaniem może być jak żyć z tym czego nie znamy.
Choroby typu pandemii odsłaniają naszą podatność na atak. Zostaliśmy już upokorzeni przez fakt, że wirus wykorzystuje nasz pokawałkowany system opieki zdrowotnej, jako że rodziny nie posiadające ubezpieczenia zalewają oddziały przyjęć, szkoły kuleją bez pielęgniarek, a pracownicy bez opcji zwolnień chorobowych wybierają pomiędzy pójściem do pracy z rosnącą gorączką albo zwolnieniem z pracy. W Uniwersytecie Waszyngtońskim jakieś 2,000 studentów zgłosiło się z objawami grypy H1N1. W Uniwersytecie Emory w Atlancie chore dzieci są przemieszczane do akademika pasowanego na „klub świński”. Ale wirus typu H1N1 rozwinął się także na słabościach w naszych głowach – wyczekując w ciemnych miejscach, gdzie nasze analizy ryzyka załamują się, zaraz za oglądem naszej świadomości. Jak bronić się przed wirusowymi grami na umyśle?
Pod względem medycznym jesteśmy o wiele lepiej przygotowani niż byliśmy. W roku 1918, kiedy wielu naszych dziadków było dziećmi, inny wirus pandemiczny zabił ponad 50 milionów ludzi. Podobnie jak obecny, wirus z roku 1918 reprezentował rodzaj grypy określony mianem H1N1. I jak obecny atakował młodych: większość z tych, którzy zmarli nie ukończyło 40 lat. Dowody historyczne sugerują, że również rozpoczął się jako łagodniejsza grypa wiosną, a powrócił na jesieni jako maszyna do zabijania bardziej skuteczna niż pierwsza wojna światowa. W czasie sześciu miesięcy pandemia zabiła więcej osób niż AIDS uśmiercił w ciągu 28 lat.
Tym razem jesteśmy lepiej uzbrojeni. Posiadamy globalny nadzór do wykrycia ewolucji wirusa, leki antywirusowe w celu ograniczenia cierpień, antybiotyki do leczenia niebezpiecznych infekcji wtórnych, takich jak zapalenie płuc i środki komunikacyjne do rozpowszechniania informacji. Wkrótce będziemy mieli również szczepionkę. Doświadczamy prawdziwie bezprecedensowej możliwości dla cywilizacji – szansy na udaremnienie pandemicznego wirusa, a nie tylko reagowania na jego działanie.
Ale technologia przynosi nowe zagadki: aby wykorzystać te narzędzia, musimy działać zanim ktoś, kogo znamy, pójdzie do szpitala zarażony wirusem H1N1. „Decyzje muszą być podjęte bez prawdziwych, naukowo sprawdzalnych informacji,” mówi dr. Paul Jarris, szef Association of State and Territorial Health Officials. „Musimy po prostu czuć się z tym dobrze.”
A oto co wiemy: w nadchodzących dniach, jak pogoda się ochładza i dzieci przechowują zarazki w szkole, więcej Amerykanów niż normalnie może zachorować na grypę. Każdy prawdopodobnie będzie znał kogoś chorego. Większość nigdy nie będzie pewna czy ma H1N1, ale jeśli będzie miała temperaturę, kaszel, ból gardła, katar albo zatkany nos, ból mięśni, ból głowy, dreszcze albo zmęczenie, to będzie to rozsądne przypuszczenie.
Niemal połowa kraju – kobiety ciężarne, dzieci i osoby z astmą, cukrzycą, chorobą serca i nerek będzie miała podwyższone ryzyko poważniejszego zachorowania. Po drugie, wirus lada chwila może stać się o wiele bardziej śmiertelny.
Te właśnie powody tłumaczą, dlaczego w październiku rząd, w ramach CDC wraz z administracją stanu i lokalnych departamentów zdrowia podejmie najbardziej ambitną kampanię masowych szczepień w amerykańskiej historii. Będzie to nowa szczepionka, ponieważ regularna szczepionka na sezonową grypę nie oferuje zabezpieczenia przed grypą typu H1N1. Ale ponieważ jest produkowana dokładnie tak jak sezonowa szczepionka przeciwko grypie, to jest stosunkowo przewidywalna. Była testowana podczas badań klinicznych, które jeszcze trwają i jak do tej pory wygląda na to, że ryzyko poważnych efektów ubocznych jest ekstremalnie niskie. Ale biorąc pod uwagę rosnący sceptycyzm na temat szczepionek w skali świata i zwłaszcza dysfunkcyjny system dystrybucyjny w Stanach Zjednoczonych, kampania będzie dużym wyzwaniem. To czy zadziała będzie zależało częściowo od nauki i częściowo od naszej zdolności do pilotowania ciemnych negocjacji odbywających się w naszych głowach.
W ciągu ostatnich 50 lat uczeni, którzy badali osądy ludzkie zdali sobie sprawę z tego, że opieramy się na emocjach w podejmowaniu decyzji dotyczących ryzyka. Nie jesteśmy w stanie rozważyć każdej nowej informacji, którą przejmuje nasz mózg, więc nasze emocje oferują nam drogę na skróty, pomagając nam podjąć osąd o tej informacji w czasie ułamka sekundy. Im więcej niepewności, tym więcej skrótów używamy. To dobrze. Ludzie z uszkodzeniem mózgu, które usuwa emocje z ich kalkulacji, nie mogą funkcjonować. Nie są w stanie podjąć decyzji, nawet prostej. Więc potrzebujemy naszych emocji, by zrozumieć świat. Ale emocje mogą nas zwieźć, zwłaszcza kiedy napotykamy na wyjątek od zasad. Skróty wykorzystywane przez mózg posiadają pewne przewidywalne uprzedzenia. W czasie eksperymentów ludzie wiarygodnie przeceniają szanse na wydarzenie się czegoś, jeśli mogą to sobie wyobrazić. Jeśli widzimy coś nowego, próbujemy przyporządkować to kategoriom, które rozumiemy. Wszystkie kategorie zawierają jedynie część historii. Żadna z nich nie jest zupełnie prawdziwa.
Ale to, w jaki sposób sortujesz i zaszufladkowujesz wszystkie informacje dotyczące świńskiej grypy prawdopodobnie zdecyduje o tym, czy traktujesz je poważnie, ignorujesz je czy zaczynasz stosować środek dezynfekujący do rąk. Jak w przypadku wszystkich wirusów, jedyną funkcją wirusa jest replikowanie siebie. Wirus sprawia, że kichasz, żebyś mógł zarazić nową osobę i rozpocząć reprodukcję. Jeśli napotyka opór, zmienia się. Dla mózgu jest to denerwujące: Jak można schwytać zagrożenie, ktre rutynowo ucieka nam i pojawia się w innej kategorii? Grypa jest niestała. Może zaatakować jedno miasto i pozostawić inne nietknięte. To również wprawia w zakłopotanie mózg. Zastanawiamy się dlaczego jeden okręg szkolny jest zamknięty, a drugi pozostaje otwarty. Nie możemy odnaleźć wzoru, który będzie logiczny.
Jak do tej pory ten szczep grypy typu H1N1 okazał się błogosławienie łagodny. Przynajmniej na razie wielu ludzi zaraziło się, ale niewielu zmarło. Ale łagodny jest słowem podchwytliwym. „Łagodna, jeśli mowa o grypie, może również być niebezpieczna,” mówi Michael Shaw, mikrobiolog z CDC, który od 30 lat prowadzi badania nad grypą. „Może być łagodna w większości przypadków, ale im więcej przypadków zachorowań, tym większe szanse na zarażenie kogoś, dla kogo nie będzie łagodna. Jest wiele dzieci z astmą.”
Szczepionka będzie dylematem dla każdego, kto szacuje ryzyko tej jesieni. Wiemy już, że nie wystarczy szczepionki dla każdego od razu. Więc priorytetem będzie szczepienie ludzi o wysokim stopniu ryzyka zachorowania, jak pacjenci z chronicznymi chorobami, na przykład cukrzycą. Ale osoby o wysokim ryzyku zachorowania nie myślą o sobie w tych kategoriach. „Czują się dobrze. Pracują i opiekują się dziećmi. Nie określają siebie na co dzień jako ktoś z astmą,” informuje dr. Anne Schuchat, dyrektor CDC National Center for Immunization and Respiratory Diseases. Mamy tendencję do zbytniego zaufania na swój temat. Około 90% kierowców myśli, że prowadzą bezpieczniej niż przeciętni kierowcy. Większość ludzi również myśli, że mają mniejsze prawdopodobieństwo na rozwód, chorobę serca czy zwolnienie z pracy. Podobnie według późnosierpniowego sondażu przeprowadzonego przez CNN/Opinion Research Corp, ponad 60% Amerykanów nie martwi się o siebie ani nikogo innego w rodzinie na wypadek grypy świńskiej.
W czerwcu CDC zorganizował 15 grup dyskusyjnych w trzech miastach w celu przedyskutowania społecznego podejścia do nowej grypy. W Atlancie organizatorzy przeczytali informację prasową o zdrowej nastolatce z Milwaukee, która zaraziła się H1N1 ubiegłej wiosny i zmarła. Grupa zareagowała intensywnym żalem, ale zaraz potem zachowała się jak większość osób: poszukiwała sposobu zaszufladkowania tego w jednej z kategorii w swoich umysłach. Niektórzy spekulowali, że lekarz dziewczynki musiał popełnić okropny błąd i dlatego umarła. Inna kobieta zastanawiała się czy może dziewczynka nie wdychała tlenku azotawego i to przyczyniło się do jej śmierci. Jeśli wmówimy sobie, że możemy zapobiec katastrofie poprzez unikanie narkotyków, to ograniczamy niepewność. Ale nie zredukowaliśmy tym samym ryzyka.
Więc jaki jest najbardziej rozsądny sposób oceny ryzyka odnoszącego się do H1N1? Dr. Karen Remley, członek komisji zdrowia z Virginii zauważyła, że większość osób wydaje się zaszufladkować informacje o H1N1 do jednej z dwóch kategorii „Jest grupa, która myśli, że wszystko to już minęło,” twierdzi. Ale „jest też grupa, która uważa, że: Armagedon się wydarzy! Chodzi o to, by sprowadzić ludzi w kierunku środka.” Badania decyzji ludzkich wykazują, że jeśli ludzie odczuwają jakoby mogli wpływać na los, to podejmują mądrzejsze decyzje. Czują się bardziej zatrwożeni – nie mniej – i zastanawiają się, czego nie wiedzą, a co mogłoby wprawić ich w panikę.” „Nigdy nie mów ludziom by nie panikowali. To bardzo, bardzo niedobrze,” stwierdził dr. Richard Besser, były dyrektor CDC podczas niedawnej konferencji poświęconej grypie. Jeśli najbardziej poinformowani eksperci zdrowia społecznego nie dzielą się swoimi najlepszymi przypuszczeniami, to ludzie znajdą gorsze informacje gdzieś indziej. „Ludzie nie mogą podjąć racjonalnych decyzji bez wiedzy,” mówi dr. Sandro Galea, dyrektor Center for Global Health w University of Michigan. “A wiedza musi przepływać centralnie. Jeśli tego nie ma, następuje przepływ mitologii.”
Na podst. „Time” oprac. E.Z.