Najnowszy, 5 letni kontrakt pracowniczy pomiędzy Chicago, a związkami zawodowymi reprezentującymi wyższe szarże w departamencie policji przewiduje m.in. zakaz spożywania alkoholu na co najmniej 4 godziny przed objęciem służby oraz wyrywkowe kontrole na obecność alkoholu i narkotyków w organizmie.
Kontrakt obowiązujący poruczników i kapitanów w chicagowskim departamencie różni się od podpisanego przez szeregowych policjantów i sierżantów.
Jesienią ubiegłego roku wyżsi rangą pracownicy departamentu zgodzili się oni na zamrożenie wzrostu ich płac w zamian za możliwość przejścia na emeryturę już w wieku 55 lat z zachowaniem wszystkich przysługujących im świadczeń zdrowotnych.
Sierżanci odrzucili klauzulę mówiącą o uzależnieniu ewentualnego awansu od testu sprawnościowego i w związku z tym podpisali osobne umowy.
Właściwie treść kontraktów znana była już od kilku miesięcy, ale niektóre szczegóły ujrzały światło dzienne dopiero w środę, gdy burmistrz Richard Daley przedstawił gotowe umowy radzie miasta. Okazało się wtedy, że każdy porucznik i kapitan chicagowskiej policji otrzymał zakaz spożywania alkoholu na 4 godziny przed objęciem służby, musi poddać się wyrywkowym kontrolom na obecność alkoholu i narkotyków oraz w obowiązkowo poddać im się w przypadku użycia broni.
Rozszerzono też definicję narkotyków i nielegalnych używek zabronionych oficerom o niektóre rodzaje sterydów i „inne, zakazane prawem substancje”.
Virginia Drozd, szefowa zrzeszenia kapitanów przypomina, że wprowadzone przez miasto wymagania od dawna są standardem w dużych departamentach policji.
„Inżynier w pociągu lub pilot samolotu w razie wypadku zobowiązany jest do poddania się podobnym testom. Nie mówię, że mi się podoba, ale rozumiemy miasto i nie uważamy, ze tego typu klauzula była powodem zerwania kontraktu” – powiedziała dziennikarzom po ujawnieniu treści kontraktów.
Drozd przypomniała również, że w większość departamentów prowadzi już wyrywkowe kontrole na obecność alkoholu i narkotyków w organizmie, zwykle w ok. 2 godziny po rozpoczęciu służby.
Podobnie z 4 godzinnym zakazem. Według policjantów i tak większość z nich nie przychodzi do pracy pod wpływem alkoholu, więc nie wpłynie to w znaczący sposób na wyniki departamentu.
Statystyki pokazują, że chicagowscy policjanci znacznie rzadziej zatrzymywani są za np. jazdę pod wpływem alkoholu, niż pozostali kierowcy. W 2008 r. oskarżono o to zaledwie 13 członków departamentu, czyli 1 na 1,000. W tym samym czasie średnia dla pozostałych użytkowników dróg wyniosła 1 na 125.
Jednak nadużywanie alkoholu przez policjantów, zwłaszcza poza służbą, zdarza się i za każdym razem wywołuje głośny skandal. Wystarczy przypomnieć sprawę Anthony Abbate, który w 2006 r. pobił barmankę za odmowę podania kolejnego drinka.
Niemal w tym samym czasie inni policjanci rozpętali bójkę w pubie w wyniku której 2 osoby trafiły do szpitala.
W ubiegłym roku dwóch przebywających poza służbą chicagowskich policjantów wsiadło za kierownicę w stanie upojenia alkoholowego. W spowodowanych przez nich wypadkach zginęły dwie osoby.
Podobne przypadki wzbudzają znacznie więcej emocji, zwłaszcza ze strony rodzin pokrzywdzonych osób, niż podobne z udziałem cywilów. Stąd nieustanne kontrole i zakazy obowiązujące członków departamentów policji.