Od 2006 r. władze Chicago organizują akcje przejmowania nielegalnej broni w zamian za wynagrodzenie pieniężne. Do tej pory udało się w ten sposób usunąć z ulic ponad 19 tysięcy sztuk broni. Kolejna okazja do podwyższenia tej liczby pojawi się już 8 maja.
Za pistolet lub rewolwer miasto oferuje 75 dolarów, w przypadku broni długiej jest to 100 dolarów. Znacznie mniej, bo 10 dolarów otrzymać można za zwrot wiatrówki lub repliki pistoletu.
Każda osoba, która pojawi się 8 maja w jednym z 22 wyznaczonych specjalnie do tego celu punktów otrzyma nie tylko pieniądze, ale również gwarancję, że nikt nie pociągnie jej do odpowiedzialności karnej i nie będzie pytał o pochodzenie zwracanej broni.
W ubiegłym roku ze względu na niewystarczającą liczbę sponsorów akcji miasto oferowało jedynie 50 dolarów za sztukę. Od razu odbiło się to na wynikach. Mieszkańcy zwrócili tylko 1900 pistoletów i karabinów, o 44% mniej, niż w latach poprzednich.
Dlatego w tym roku powrócono do wyższego wynagrodzenia w nadziei, że akcja przyniesie lepsze wyniki.
Superintendent chicagowskiej policji, Jody Weis, przypomniał, że w ubiegłym roku skonfiskowano w naszym mieście więcej broni, niż w Nowym Jorku i LA razem wziętych.
Weis zaapelował, by mieszkańcy Chicago oddawali broń dobrowolnie:
„Zróbcie to dla pieniędzy, zróbcie to dla bezpieczeństwa waszych rodzin. Nie pytamy o nic. Chcemy jedynie usunąć nielegalną broń z ulic”.