„Borykamy się z rozległą i bezprecedensową klęską żywiołową”, stwierdził prezydent Obama oceniając próby ratunkowe podjęte w rezultacie wycieku ropy na wybrzeżu wzdłuż Zatoki Meksykańskiej. Wybuch do jakiego doszło w dniu 20 kwietnia w wieży wietniczej Deepwater Horizon spowodował śmierć 11 pracowników i katastrofę ekologiczną będącą zagrożeniem dla plaż, delikatnych ssaków wodnych i bagiennych, jak również terenów rybołówstwa należących do najbardziej urodzajnych na świecie.
Morska Straż Graniczna Stanów Zjednoczonych stwierdza, że niemal niemożliwe jest oszacowanie ile ropy wyciekło od początku wybuchu, a wcześniej podawano, że było to co najmniej 1.6 miliona galonów, co jest odpowiednikiem około dwóch i pół basenów pływackich o rozmiarach olimpijskich.
W tym tempie wyciek może w ciągu kilku tygodni przyćmić wypadek z roku 1989, kiedy ropa wyciekła z tankowca Exxon Valdez, stanowiąc do tej pory największą katastrofę tego typu w historii Stanów Zjednoczonych. Ale coraz większa liczba ekspertów ostrzega, że sytuacja może już obecnie być znacznie gorsza.
Plama ropy na powierzchni wody wydawała się powiększyć trzykrotnie w ciągu ostatnich dni, co może wskazywać na wzrost tempa z jakim ropa wydobywa się z szybu, według analiz obrazów otrzymanych za pośrednictwem satelit i ewaluowanych przez University of Miami. „Wyciek i jego rozprzestrzenianie się postępuje znacznie szybciej niż pierwotnie szacowano”, stwierdza Hans Graber, szef uniwersyteckiego Center for Southeastern Tropical Advanced Remote Sensing. „Jest jasne, że w ostatnich kilku dniach nastąpiła wielka zmiana rozmiaru wycieku”.
Najgorszy scenariusz
Według planu wydobycia i analizy wpływu na środowisko, przedstawionych rządowi federalnemu w lutym roku 2009, BP stwierdzało, że posiada zdolność poradzenia sobie z najgorszym ze scenariuszy”, w którym z niekontrolowanego wybuchu wycieka 162,000 baryłek ropy każdego dnia, stanowiąc 6.8 milionów galonów codziennie. Eksperci w dziedzinie wydobycia ropy i przedstawiciele administracji niechętnie opisują jak miałby wyglądać ten najgorszy scenariusz, ale jeśli ropa przedostanie się do plaż Florydy, to oznacza to środowiskową i ekonomiczną katastrofę o epickich rozmiarach.
Wieża wiertnicza znajduje się na końcu Gulf Stream, jednego z odgałęzień prądu wodnego, który płynie z Zatoki Meksykańskiej do Północnego Atlantyku. Kilkunastu ekspertów twierdzi, że jeśli ropa przedostanie się do prądu, to rozprzestrzeni się wokoło południowego końca Florydy i w górę w kierunku wschodniego wybrzeża. „Będzie na Wschodnim Wybrzeżu niemal natychmiast”, oznajmia Graber. „Nie sądzę, że możemy temu zapobiec. Pytaniem jest bardziej kiedy, a nie czy”. Przyciągające turystów plaże, jak również rozliczne organizmy fauny i flory ulegną wtedy zniszczeniu.
Administrator z ramienia Morskiej Straży Granicznej, Thad Allen, powołany w sobotę przez prezydenta Obamę w celu kierowania wysiłkami rządu, informuje, że nikt nie może dokładnie określić ile ropy wycieka, ponieważ wyciek wydobywa się w głębokości około mili pod powierzchnią wody. „I w rzeczywistości jakikolwiek dokładny szacunek dotyczący tego co wydobywa się z wieży wiertniczej na dole jest prawdopodobnie niemożliwy w obecnym czasie z uwagi na głębokość wody i naszą zdolność do oszacowania tego przy użyciu sterowanych zdalnie pojazdów i wideo”, oznajmił Allen podczas konferencji prasowej. Poinformował także, że ubiegłopiątkowy test zredukowania ilości ropy wydobywającej się na powierzchnię zdawał się być pomyślny. Podwodny robot wstrzyknął substancję chemiczną w celu rozłożenia ropy na miejscu wycieku, w odróżnieniu od rozlania jej na plamie ropy ze statków czy samolotów, kiedy związek chemiczny może nie trafić na plamę.
Ponad 200,000 galonów ropy dziennie wydobywa się z rozerwanego szybu na miejscu platformy wiertniczej Deepwater Horizon należącej do BP, która eksplodowała 20 kwietnia i zatopiła się dwa dni potem. Ekipy ratunkowe próbują wykorzystać co najmniej sześć zdalnie kierowanych pojazdów w celu zamknięcia podwodnego zaworu, ale jak do tej pory bezskutecznie. Tymczasem silne wiatry i fale wypychają ropną wodę z pływających zapor, które mają ją tam zatrzymać.
Wyciek w Zatoce Meksykańskiej jest „kombinacją wszystkich niepomyślnych rzeczy, które się wydarzyły i jest dalece większą katastrofą, jaką można sobie wyobrazić podczas wiercenia”, stwierdza Nancy Kinner, dyrektor Coastal Response Research Center z University of New Hampshire. „Jest to niepowstrzymane”, komentuje.
Większość Amerykanów przywołuje przykład wypadku na Exxon Valdez, gdy w grę wchodzi wyciek ropy. Obecny wypadek znacznie przekracza skalę tego z roku 1998. Zdaniem profesora Malcolma Spauldinga z University of Rhode Island, z uwagi na to, że szyb wiertniczy nie został zatrzymany i może on powodować wypływ ropy przez miesiące, a szyb wciąż jest aktywny, to powinien być porównywany do eksplozji szybu z roku 1979, Ixtoc1, na wybrzeżu Meksyku, będącym największym odnotowanym wyciekiem w czasie pokoju. Zdaniem Spaudinga, w wypadku tankowca Exxona Valdeza wyciek był ograniczony jedynie do pojemności tankowca, tymczasem obecnie szyb znajdujący się 40 mil od Zatoki Meyksykańskiej może wyciekać przez miesiące zanim w celu powstrzymania przepływu ropy. Zostanie wywiercony ratowniczy szyb. Eksperci nie są optymistyczni co do tego, że w przeciągu najbliższych trzech miesięcy będzie można rozpocząć wiercenie.
Zły rodzaj ropy
Problemem jest również rodzaj ropy. Podczas gdy większość ropy wydobywanej w Luizjanie reprezentuje lżejszy rodzaj, to obecnie wyciekająca taką nie jest. Jest to cięższy gatunek, ponieważ pochodzi z głębi oceanu. Jedyną pozytywną rzeczą dotyczącą wydobywającej się obecnie ropy jest to, że nie zawiera ona dużo siarki, a wysoka zawartość siarki zwykle wydaje zły zapach. Pierwsze analizy plamy olejowej wykazują, że zawiera ona substancje asfaltowe, które sprawiają, że jest bardziej kleista. To dlatego, że ropa jest starsza niż większość w regionie i bardzo zbita.
Ten gatunek ropy dobrze się emulguje. Do emulgacji dochodzi kiedy ropa miesza się z wodą tworząc substancję zbliżoną do szamponu albo gęstego, lepiącego się musu czekoladowego. Kiedy stanie się mieszanką tego typu, nie wyparowuje tak szybko jak normalna ropa, nie wypłukuje się tak łatwo, nie może być zjedzona przez mikroby jedzące ropę tak łatwo, i nie pali się tak łatwo, informują eksperci. Ten typ mieszanki zasadniczo pozbywa się najlepszych środków oczyszczania ropy.
W lepszych warunkach, przy znacznie spokojniejszych wiatrach i wodzie, ropa miałaby szansę wydostania się na powierzchnię bez natychmiastowego emulgowania się, ale to niestety nie ma obecnie miejsca. Ropa jest już w większości połączona, kiedy wydostaje się na powierzchnię.
Wiatry i fale
Obecny problem jest również pogarszany poprzez wiatry i fale, które popychają ropę w kierunku najbardziej wrażliwych rejonów wybrzeża: terenów bagnistych Luizjany i okolicznych stanów. To tereny najtrudniejsze do oczyszczenia, w porównaniu z plażami piaszczystymi i kamienistymi. I tam właśnie przedostaje się obecny wyciek ropy. Tereny bagniste są tak delikatne, że nawet sama próba ich oczyszczenia powoduje zniszczenia. Kiedy ropna wydzielina wnika do gleby, trzeba ściąć trawy. A ponieważ wydzielina wsiąka w glebę, to jest bardzo trudna do wytrzebienia. Normalne bakterie, które żywią się ropą, potrzebują do tego tlenu, a w przypadku ziem bagnistych, nie ma wystarczająco dużo tlenu, by ten proces nastąpił.
Jest to również okres roku, w którym ryby składają ikrę, plankton kwitnie, a delikatny ekosystem znajduje się w stanie narażonym na niebezpieczeństwo.
Najbliższe miesiące, czerwiec i lipiec to sezon huraganów, a eksperci są pewni, że ropa będzie wtedy nadal pływać po powierzchni. Jakkolwiek wydaje się to sprzeczne z intuicją, to duża burza może pomóc w rozproszeniu i rozcieńczeniu najgorszych części ropnej wydzieliny. Huragan jest zawsze swego rodzaju odkurzaczem Matki Natury.
Kto zawinił?
Bez względu jednak na niesprzyjające warunki pogodowe, zasadniczym pytaniem pozostaje jednak to kto spowodował samoczynny wytrysk nafty? Czy BP i rząd zareagowały wystarczająco zdecydowanie w początkowych dniach? I co najważniejsze, jak może to zostać powstrzymane zanim zniszczenia ulegną pogorszeniu?
BP buduje trzy kopuły z metalu i cementu, z których każda waży 74 tony. Każda z nich będzie miała wysokość 40 stóp, szerokość 24 stóp i 14 stóp głębokości. Czy będzie to skuteczne w przypadku wycieku ropy na głębokości 5,000 stóp pod powierzchnią ziemi, nikt nie wie. Metoda ta działała poprzednio jedynie na płytkich wodach.
Rzecznik BP, Bill Salvin informuje, że pierwsza z trzech kopuł jest już prawie wybudowana. Inny rzecznik firmy, Steve Rinehart, informuje, że ropa wpłynie do komory i zostanie wessana przez rurę do tankowca znajdującego się na powierzchni. Jak przewiduje BP, praca zostanie ukończona za osiem lub dziesięć dni.
BP nie zbudowało tych zbiorników bezpieczeństwa przed wybuchem, ponieważ jak informuje, wydawało się nie do pomyślenia, by urządzenie zapobiegające wybuchowi w szybie nie zadziałało, informuje Rinehart. Zwykle uruchamia się ono po wybuchu w celu odcięcia wypływu ropy. „Nie sądzę, by ktokolwiek przewidział okoliczności, z którymi się obecnie borykamy”, stwierdził. Było to jedynie zabezpieczenie przed tego typu przypadkiem.
Polityka katastrofy
Toczące się dochodzenie mające wyjaśnić przyczyny eksplozji powinno także odpowiedzieć na pytanie czy przepisy federalne dotyczące przybrzeżnych platform wiertniczych działających w głębokich wodach są wystarczające i czy rząd wykorzystuje najbardziej zaawansowaną technologię do zamknięcia takich szybów na wypadek wybuchu. Katastrofa zakwestionowała ujawnione w końcu marca plany administracji Obamy dotyczące rozszerzenia wydobycia ropy na wybrzeżu Pacyfiku. W rzeczywistości zarówno spółki petrochemiczne jak i amerykański rząd nie dysponują technologią mogącą zapobiec zniszczeniom spowodowanym przez wytryskującą z szybu ropę, zabijając faunę i florę i zanieczyszczając delikatny ekosystem. Nawet jeśli ropa pozostanie w większości na wybrzeżu, konsekwencje mogą być tragiczne dla żółwi morskich, delfinów i innych głębokowodnych organizmów morskich, a także mikroskopijnego planktonu i małych stworzeń, które są podstawowym pożywieniem większych zwierząt.
Do tej pory nie wiadomo kto jest odpowiedzialny za spowodowanie katastrofy. Brytyjska kompania rafineryjna, BP oznajmia, że jakkolwiek nie był to jej wypadek, to jest absolutnie odpowiedzialna za ropę i oczyszczenie oceanu i wybrzeży z wydzieliny. BP obwinia przedsiębiorstwo Transocean, które w praktyce prowadziło prace wiertnicze na platformie. Szyb wiertniczy był zarządzany przez Transocean, ich ludzi, ich regulacje, tłumaczy się BP. Wśród oskarżeń i domniemań co do odpowiedzialności za katastrofę jest twierdzenie, że BP prowadziło prace wiertnicze głębiej niż pozwalają na to regulacje federalne, które umożliwiają jedynie wiercenie na poziomie 18,000-20,000 stóp głębokości. Inne oskarża BP o chęć oszczędzenia pieniędzy i niezainstalowanie zaworu na głębokich wodach, który miał być umieszczony na głębokości około 200 stóp pod powierzchnią morza. Dotychczas BP odrzuca pierwsze z podejrzeń i bada drugie.
Tysiące prawników z całego kraju mobilizują swe wysiłki w celu podjęcia olbrzymiej prawnej batalii z powodu wycieku ropy, wszczynając wiele spraw sądowych, które mogą przyćmić połowę miliarda dolarów przyznanych w przypadku katastrofy Exxon Valdez dwadzieścia lat temu. Jeśli plama ropy zanieczyści popularne plaże, zniszczy łowiska rybne i uniemożliwi transport na rzece Mississippi, zdaniem prawników, liczba powodów od Teksasu po Florydę domagających się odszkodowań za zniszczenia spowodowane przez firmę petrochemiczną BP PLC i inne przedsiębiorstwa zarządzające szybem wiertniczym Transocean Deepwater Horizon może wynosić tysiące.
Co najmniej 26 spraw federalnych zostało wszczętych od momentu wybuchu przez rybaków, kapitanów łodzi czarterowych, przedsiębiorstwa zarządzające kąpieliskami nadmorskimi i indywidualnych właścicieli terenów w Luizjanie, Florydzie, Alabamie i Mississippi. Wiele z procesów utrzymuje, że do katastrofy doszło, kiedy wykonawca usług, Halliburton Inc. niewłaściwie założył przykrywę na szyb, co jest procesem określanym mianem cementowania. Przedsiębiorca zaprzecza temu, a detektywi prowadzą śledztwo w tej sprawie.
Większość z wniesionych spraw stanowi potencjalnie pozwy grupowe, co oznacza, że powodowie wnoszą o reprezentowanie całej grupy osób znajdujących się w podobnej sytuacji, utrzymując, że doznali strat ekonomicznych z powodu zaniedbań przedsiębiorstwa.
Po dziś dzień toksyczne osady pozostają w następstwie wycieku ropy z tankowca Exxon Valdez na Alasce w roku 1989. Tysiącom rybaków, pracowników fabryk konserw, właścicieli ziemi i Indianom przyznano początkowo $5 miliardów odszkodowania. W procesie apelacyjnym suma ta została następnie zredukowana do $2.5 miliardów, by w roku 2008 zostać ponownie obcięta do kwoty $507.5 milionów przez Sąd Najwyższy.
Tegoroczne kwoty odszkodowań mogą być znacznie wyższe, biorąc pod uwagę duże populacje zamieszkujące wybrzeże i zróżnicowaną ekonomię obejmującą turystykę, rybołówstwo i przemysł transportowy.
Stały wypływ ropy, który nie jest jedynie wyciekiem, ale emisją porównywalną z wybuchem podwodnego wulkanu ropy wyrzucającego codziennie co najmniej ponad 200,000 galonów ropy, zagraża ustawie klimatycznej, która w ubiegły poniedziałek została odroczona. Projekt ustawy zakłada zredukowanie emisji dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych o 17 procent poniżej poziomu, na jakim utrzymały się one w roku 2005 do roku 2020, jak również rozszerzenie krajowej produkcji ropy, gazu naturalnego i energii nuklearnej. Obama nawoływał do rozpoczęcia wydobycia w Oceanie Atlantyckim od Delaware po centralną Florydę i północne wody Alaski. Prezydent nawoływał również Kongres do zniesienia zakazu wiercenia na bogatych w ropę wschodnich obszarach Zatoki Meksykańskiej, 125 mil od plaż Florydy.
Wypadek zagrażający faunie i florze, jak również rybołówstwu wzdłuż Zatoki Meksykańskiej, prawdopodobnie skłoni wielu niezdecydowanych ustawodawców do wycofania swego poparcia na rzecz rozszerzenia terenów wydobycia ropy. Póki co Obama wstrzymał nowe dzierżawy wydobycia ropy do czasu, kiedy nie zostaną rozwiązane kwestie bezpieczeństwa.
Według działu energetycznego firmy ratingowej Fitch, koszty powstrzymania wycieku i oczyszczenia okolicznych akwenów mogą sięgać od dwóch do trzech milionów dolarów. Nikt nie może powstrzymać plamy ropy. „To Katrina Obamy”, skomentował w swym programie Rush Limbaugh skutki jakie dla prezydentury Obamy przyniesie katastrofa spowodowana wyciekiem ropy w Zatoce Meksykańskiej.
Na podst. msnbc oprac. E.Z.