----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

17 czerwca 2010

Udostępnij znajomym:

Trwa pobieranie wersji audio...

Lista dziesięciu najbardziej fascynujących - cudownych dzieci stanowi zbiór życiorysów zdumiewających i zachwycających zarazem. Historii znanych jest wiele dzieci obdarzonych nadzwyczajnym talentem, ale tylko kilkoro z nich uznano za cudowne. Popularna strona internetowa List Universe opublikowała nazwiska 10 znanych historii cudownych dzieci. Jest wśród nich Fryderyk Chopin. Zapoznanie się z pozostałymi dziewięcioma nazwiskami rzuca światło na małego Fryderyka – dlatego mój pierwotny zamiar przedstawienia samych nazwisk z krótkim komentarzem przerodził się w serię prezentującą bliżej każdą sylwetkę.

Autorom ListUniverse przyświeca nadrzędny cel propagowania nauki i wiedzy. Strona odwiedzana jest miesięcznie przez ok. 1,5 miliona internautów, w większości młodych ludzi,a na jej rankingi powołują się tak renomowane media, jak m.in. BBC Radio, BBC Television, World News International, czy New York Times.

Miejsce 2.

Pablo Picasso (1881 – 1973) Sztuki plastyczne - Hiszpania

“Jako 15-latek malowałem jak Velaz­quez i potrzebowałem 80 lat, aby nauczyć się malować jak dziecko” Pablo Picasso

Jedna z najwybitniejszych osobowości XX wieku. Stworzył ok. 22 tysięcy prac, które wywarły wpływ na wiele dziedzin życia – można powiedzieć bez przesady, że poprzez swoją twórczość kształtował estetykę XX wieku. Był niewątpliwie cudownym dzieckiem, choć dorośli nie pojmowali wyjątkowości i nienaruszalności jego talentu. Według opinii dzisiejszych psychologów miał dysleksję i cierpiał na zespół ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi). Czasy dzieciństwa były niezwykle ważne dla artysty – do końca życia wspominał z najmniejszymi szczegółami ludzi, miejsca i wydarzenia zapamiętane z najmłodszych lat.

Pablo Ruiz Blasco urodził się w Maladze, stolicy Andaluzji, w rodzinie don Jose Ruiza Blasco, nauczyciela rysunku i doni Marii Picasso López.

Akuszerka, sądząc, iż dziecko narodziło się martwe, położyła je na stole, poświęcając całą uwagę matce. Dzięki obecności jednego z wujów – lekarza, dziecko zostało uratowane od zaduszenia. Jak opowiadał Picasso, wuj zbliżył się, aby przyjrzeć się lepiej nieruchomemu ciałku, i przypadkowo dmuchnął na nie dymem z palonego właśnie cygara. Dym spowodował, że niemowlę skrzywiło się i zostało odratowane.

Dziecko miało intensywne, palące spoj­rzenie (po matce), które wywierało potem wielkie wrażenie na każdym, kto się z nim zetknął. „Był to anioł i diabeł piękności, ludzie nie mogli oderwać od niego wzroku” wspominała matka. Jego pierwsze słowo, to ołówek, ale pierwszą formalną lekcję rysunku otrzymał od ojca dopiero

w wieku 7 lat. Gdy Pablo miał 9 lat namalował Picadora, zdradzającego nieprzeciętny talent, wyczucie koloru, kompozycji i formy.

Żyli w ubóstwie – znoszonym z godnością i majestatem właściwym dawnej hiszpańskiej klasie średniej. Ojciec poświęcał mu dużo czasu. Zabrał go kilka razy na corridę, wyjaśniając zasady i niuanse walki.

W 1891 roku przeprowadzili się do La Coruña, miasta leżącego na północnym zachodzie Hiszpanii. Świetliste wybrzeże Morza Śródziemnego zastąpiło kantabryjskie mgły, poprawiła się sytuacja materialna rodziny, zmieniła się atmosfera i styl życia. Ojciec przekonał się ostatecznie, że – o ile Pablo w naukach ścisłych, szczególnie w matematyce, napotykał ogromne trudności – to był wyjątkowo utalentowany w dziedzinie sztuk plastycznych. Pewnego razu, kiedy syn bezbłędnie wykonał jedno z ćwiczeń malarskich zadanych mu przez ojca, ten, w przypływie wielkiego wzruszenia, wręczył mu swoje pędzle. Podobno porzucił na zawsze malarstwo, uznając wyższość talentu syna. Niestety, Pablo nie znosił rygorów akademickiego nauczania – stało się to przyczyną nieustannych kłopotów w szkole.

Zmiana posady ojca spowodowała kolejną przeprowadzkę – tym razem do Barcelony. Zanim jednak wyjadą z La Coruñii, ojciec zorganizuje synowi pierwszą wysta­wę – na zapleczu sklepu kolonialnego.

Niespełna 13-letni Pablo został przyjęty do Szkoły Sztuk Pięknych w Barcelonie, wykonując w ciągu jednego dnia pracę egzaminacyjną, na którą wyznaczono mu termin miesięczny. „Szybkość, z jaką rysował wprawiała nas w osłupienie. W lot wszystko chwytał, tylko, że to, co mówili profesorowie, nie bardzo go interesowało. Mieliśmy wrażenie, ze wręcz ich ignoruje.” – wspominał jeden z kolegów.

Rzeczywiście, chłopiec – młodszy o 5-6 lat od kolegów, wyprzedzał ich umiejętnościami, był błyskotliwy, ale też niesforny i zuchwały, nie potrafił podporządkować się dyscyplinie studiów, sprawiał wiele trud­ności wykładowcom. “Byłem karany za złe zachowanie. Zamykano mnie w “areszcie” – w wymalowanej na biało, ciasnej salce z ławką. Zabierałem teczkę do rysunków i ołówki. Rysowałem nieprzerwanie. Mógłbym tak rysować całą wieczność…”

Barcelona liczyła wówczas około pół miliona mieszkańców, była dużym ośrodkiem życia politycznego i artystycznego. W ciekawym środowisku artystycznym Pablo poznał wielu interesujących artystów, pozyskał nawet kilku przyjaciół.

Miał 15 lat, gdy ukończył swoją pierwszą znaczącą pracę – namalowaną w “aka­demickim” stylu “Pierwszą komunię”. W tym samym mniej więcej czasie powstał “Portrait of Aunt Pepa”, niezwykle dramatyczny, dojrzały w swej głębokiej ekspresji portret, który Juan-Eduardo Cirlot – słynny hiszpański krytyk, filozof i poeta nazwał "niewątpliwie jednym z najwspanialszych portretów w całej historii hiszpańskiego malarstwa."

Ciąg dalszy w następnym numerze

Barbara Bilszta

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor