----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

16 września 2010

Udostępnij znajomym:

Posłuchaj wersji audio:

00:00
00:00
Download

Kilkuset chicagowskich policjantów, w większości należących do związków zawodowych, protestowało w środę przeciw zbyt niskiej, ich zdaniem, liczbie osób zatrudnionych w departamencie. Domagali się również rezygnacji swojego szefa, Jody Weisa.

Podział w chicagowskiej policji staje się coraz bardziej widoczny. Żądania i protesty nasiliły się po zapowiedzianej rezygnacji burmistrza Daley, który do tej pory zawsze stawał w obronie mianowanego przez siebie superintendenta.

Jody Weis, zatrudniony na stanowisku w 2008 r. od początku wzbudzał wiele kontrowersji wśród służb mundurowych, zwłaszcza gdy na samym początku wymienił aż 21 spośród 25 szefów podległych sobie departamentów.

Przede wszystkim jednak jest człowiekiem z zewnątrz, nie związanym w przeszłości z policją, ale z FBI. Do dziś wielu policjantów uważa, że nie powinien on zakładać munduru, co czyni podczas uroczystości i oficjalnych konferencji prasowych.

Oficerowie uważają też, że naraża ich życie na niebezpieczeństwo nie zatrudniając dodatkowych osób, które pomogłyby w patrolowaniu ulic i szybciej odpowiadały na wezwania. Zarzuca mu się nieskuteczność w walce z przestępczością. Wprawdzie statystyki znacznie polepszyły się od czasu, gdy objął swe stanowisko, to jednak panuje przekonanie, że nie robi wszystkiego, co w jego mocy.

Nie pomaga mu też konflikt z Markiem Donahue, przewodniczącym nieformalnych związków zawodowych – Fraternal Order of Police. W miniony weekend gazeta Chicago Sun-Times opublikowała list Jody Weis`a, w którym broni swej reputacji, wyliczając  osiągnięcia, zwracając uwagę na poprawę wizerunku policji wśród mieszkańców i zarzucając organizacji prowadzonej przez Donahue i jego podwładnych brak pomysłów i konstruktywnego działania.

Weis nie zamierza rezygnować ze swego stanowiska. Uważa, że należycie wykonuje swe obowiązki i planuje dokończyć rozpoczętą w Chicago pracę. W liście do gazety przypomniał, że jednym z narzuconych mu przez burmistrza i radę miasta zadań było oczyszczenie szeregów policji uwikłanych w dziesiątki afer i skandali.

Dlatego nie wszyscy podzielają zdanie protestujących w środę oficerów. Niektórzy uważają, że to walka o władzę pomiędzy starym i nowym układem. Donahue przekonuje, że niska liczba zatrudnionych w departamencie ma wpływ na bezpieczeństwo pozostałych. Domaga się rezygnacji z wprowadzonych niedawno programów walki z gangami i powrotu do starych zasad pracy policji. Jego zdanie podziela tylko część spośród kilkunastu tysięcy zatrudnionych w CPD, głównie wyższych rangą oficerów.

Środowy protest, mimo, że znaczący, nie mógł równać się z marszem z 2009 r, gdy na ulice wyszło kilka tysięcy policjantów. Wtedy chodziło jednak o kontrakty z miastem, a nie o pracę superintendenta.

Protest przyciągnął kilku zainteresowanych przejęciem władzy po Richardzie Daley. Wśród policjantów pojawił się alderman z 2 rejonu, Bob Fioretti, wieloletni krytyk obecnego burmistrza, a tym samym mianowanych przez niego ludzi.

Inny kandydat, senator stanowy, pastor James Meeks, również zainteresowany tym stanowiskiem, twierdzi, że chodziło mu o próbę zbliżenia Donahue i Weisa i znalezienie wspólnych rozwiązań.

„Doceniamy starania pastora – mówił później Donahue – Możliwość rozmowy z superintendentem nigdy nie stanowiła problemu. Raczej zmuszenie go do wysłuchania tego, co mamy do powiedzenia”.

Policjanci domagali się też uwolnienia swego kolegi, Billa Cozzi. Został wyrzucony z pracy w policji i odsiaduje wyrok 6 miesięcy za pobicie na służbie skutego kajdankami i siedzącego na wózku inwalidzkim zatrzymanego. Chicagowscy policjanci uważają, że Weis powinien był wstawić się z a nim, a nie zezwolić na federalną rozprawę.

Nie tylko chicagowscy oficerowie, ale także rodziny zastrzelonych na służbie policjantów uważają, że Jody Weis nie wywiązał się ze składanych w 2008 r. obietnic.

Przedstawiciel związków zawodowych, Richard Aguilar, zasugerował, by Weis wziął

“Proszę, weź przykład z burmistrza. Zrezygnuj”. – powiedział przedstawiciel związków zawodowych, Richard Aguilar podczas protestu.

Zgodził się z nim prezydent FOP, Mark Donahue:

„Myślę, że czas na zmiany w chicagowskim departamencie policji”.

RJ

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor