Kilkuset chicagowskich policjantów, w większości należących do związków zawodowych, protestowało w środę przeciw zbyt niskiej, ich zdaniem, liczbie osób zatrudnionych w departamencie. Domagali się również rezygnacji swojego szefa, Jody Weisa.
Podział w chicagowskiej policji staje się coraz bardziej widoczny. Żądania i protesty nasiliły się po zapowiedzianej rezygnacji burmistrza Daley, który do tej pory zawsze stawał w obronie mianowanego przez siebie superintendenta.
Jody Weis, zatrudniony na stanowisku w 2008 r. od początku wzbudzał wiele kontrowersji wśród służb mundurowych, zwłaszcza gdy na samym początku wymienił aż 21 spośród 25 szefów podległych sobie departamentów.
Przede wszystkim jednak jest człowiekiem z zewnątrz, nie związanym w przeszłości z policją, ale z FBI. Do dziś wielu policjantów uważa, że nie powinien on zakładać munduru, co czyni podczas uroczystości i oficjalnych konferencji prasowych.
Oficerowie uważają też, że naraża ich życie na niebezpieczeństwo nie zatrudniając dodatkowych osób, które pomogłyby w patrolowaniu ulic i szybciej odpowiadały na wezwania. Zarzuca mu się nieskuteczność w walce z przestępczością. Wprawdzie statystyki znacznie polepszyły się od czasu, gdy objął swe stanowisko, to jednak panuje przekonanie, że nie robi wszystkiego, co w jego mocy.
Nie pomaga mu też konflikt z Markiem Donahue, przewodniczącym nieformalnych związków zawodowych – Fraternal Order of Police. W miniony weekend gazeta Chicago Sun-Times opublikowała list Jody Weis`a, w którym broni swej reputacji, wyliczając osiągnięcia, zwracając uwagę na poprawę wizerunku policji wśród mieszkańców i zarzucając organizacji prowadzonej przez Donahue i jego podwładnych brak pomysłów i konstruktywnego działania.
Weis nie zamierza rezygnować ze swego stanowiska. Uważa, że należycie wykonuje swe obowiązki i planuje dokończyć rozpoczętą w Chicago pracę. W liście do gazety przypomniał, że jednym z narzuconych mu przez burmistrza i radę miasta zadań było oczyszczenie szeregów policji uwikłanych w dziesiątki afer i skandali.
Dlatego nie wszyscy podzielają zdanie protestujących w środę oficerów. Niektórzy uważają, że to walka o władzę pomiędzy starym i nowym układem. Donahue przekonuje, że niska liczba zatrudnionych w departamencie ma wpływ na bezpieczeństwo pozostałych. Domaga się rezygnacji z wprowadzonych niedawno programów walki z gangami i powrotu do starych zasad pracy policji. Jego zdanie podziela tylko część spośród kilkunastu tysięcy zatrudnionych w CPD, głównie wyższych rangą oficerów.
Środowy protest, mimo, że znaczący, nie mógł równać się z marszem z 2009 r, gdy na ulice wyszło kilka tysięcy policjantów. Wtedy chodziło jednak o kontrakty z miastem, a nie o pracę superintendenta.
Protest przyciągnął kilku zainteresowanych przejęciem władzy po Richardzie Daley. Wśród policjantów pojawił się alderman z 2 rejonu, Bob Fioretti, wieloletni krytyk obecnego burmistrza, a tym samym mianowanych przez niego ludzi.
Inny kandydat, senator stanowy, pastor James Meeks, również zainteresowany tym stanowiskiem, twierdzi, że chodziło mu o próbę zbliżenia Donahue i Weisa i znalezienie wspólnych rozwiązań.
„Doceniamy starania pastora – mówił później Donahue – Możliwość rozmowy z superintendentem nigdy nie stanowiła problemu. Raczej zmuszenie go do wysłuchania tego, co mamy do powiedzenia”.
Policjanci domagali się też uwolnienia swego kolegi, Billa Cozzi. Został wyrzucony z pracy w policji i odsiaduje wyrok 6 miesięcy za pobicie na służbie skutego kajdankami i siedzącego na wózku inwalidzkim zatrzymanego. Chicagowscy policjanci uważają, że Weis powinien był wstawić się z a nim, a nie zezwolić na federalną rozprawę.
Nie tylko chicagowscy oficerowie, ale także rodziny zastrzelonych na służbie policjantów uważają, że Jody Weis nie wywiązał się ze składanych w 2008 r. obietnic.
Przedstawiciel związków zawodowych, Richard Aguilar, zasugerował, by Weis wziął
“Proszę, weź przykład z burmistrza. Zrezygnuj”. – powiedział przedstawiciel związków zawodowych, Richard Aguilar podczas protestu.
Zgodził się z nim prezydent FOP, Mark Donahue:
„Myślę, że czas na zmiany w chicagowskim departamencie policji”.
RJ