Upłynęło zaledwie kilka tygodni od schwytania dwóch młodych aligatorów w Chicago River, a już pojawiło się doniesienie o kolejnym. Tym razem znalazło go dwóch mężczyzn, którzy we wtorkowy wieczór wyprowadzali na spacer swoje psy. Mierzący metr i ważący ponad 20 funtów gad leżał na chodniku w Buffalo Grove.
Poinformowana o znalezisku policja złapała zwierzę w stojący nieopodal metalowy kosz na śmieci, a następnie rozpoczęła jednoczesne poszukiwania właściciela i ewentualnego przyszłego opiekuna. O ile ten pierwszy na razie nie jest znany, to osoba chętna, by przygarnąć aligatora już jest. Anonimowy mężczyzna jest herpetologiem, zawodowo zajmuje się więc gadami i postanowił zaadoptować zwierzę, któremu policjanci nadali przydomek „Chewy”. Organizacja Humane Wildlife Rescue and Relocation, która na prośbę służb porządkowych opiekuje się na razie zwierzęciem przypuszcza, że opuści on Illinois, gdyż po pierwsze nie ma tu dla niego odpowiednich warunków, a po drugie jego posiadanie jest zakazane. Dla byłego właściciela północno-amerykańskiego aligatora oznacza to sporo kłopotów. Jeśli policji uda się ustalić jego tożsamość grożą mu nawet 3 lata więzienia i wysoka grzywna. Dzięki współpracy z mieszkańcami Buffalo Grove jego identyfikacja jest podobno wyłącznie kwestią czasu.
Specjaliści z Humane Wildlife Rescue and Relocation podejrzewają, że gad został złapany lub kupiony na Florydzie I przywieziony jako domowe zwierzątko. Podrósł jednak i zaczął sprawiać kłopoty. Przy obecnych rozmiarach nie stanowił jeszcze niebezpieczeństwa dla ludzi, ale mógł już bez problemu odgryźć np. palec.
Aligatory w okolicach Chicago nie występują. Pojawiają się jednak od czasu do czasu w nieoczekiwanych miejscach, prawdopodobnie wypuszczane na wolność przez niedoświadczonych właścicieli. Nie wiadomo jednak na pewno skąd się biorą, gdyż do tej pory nie udało się znaleźć nawet jednej odpowiedzialnej za to osoby.
W sierpniu dwa złapano w Chicago River, były nieco mniejsze od odkrytego w Buffalo Grove. W poprzednich latach kilka razy spotkano je w Fox River i na polach golfowych w miejscowości Naperville. Zwierzęta te nie przetrwałyby chicagowskiej zimy, więc wypuszczanie ich na wolność równa się wyrokowi śmierci.
Naukowcy uważają, że aligatory kupowane są przez ludzi posiadających akwaria. Gdy mają ok. 8 cali są małymi, słodkimi zwierzętami zdobiącymi mieszkanie. Gdy podrastają, zaczynają się problemy.
„W ciągu pierwszego roku rosną niemal trzykrotnie. Zaczynają gryźć i staja się agresywne – mówią przedstawiciele Humane Wildlife Rescue and Relocation – To jednak nie powstrzymuje ludzi przed kupowaniem ich dla rozrywki”.
Właściciele nielegalnych zwierząt nie wiedza co zrobić z nimi później. Dzwonią do różnych organizacji ochrony zwierząt i proszą o opiekę nad dorosłym gadem albo do Brookfield Zoo z propozycją nieodpłatnego przekazania 22 stopowego pytona.
Wbrew pozorom egzotyczne zwierzęta pojawiają się w okolicach Chicago często. Świadczyć o tym mogą prasowe nagłówki z ostatnich kilku lat:
- Puma w Wheaton i West Chicago (wielokrotnie widziana, choć nigdy nie złapana)
- Mały Tygrys w West Dundee!
-Aligator w Fox River w Elgin
- Piranie w Jeziorze Bangs w Wauconda
- Iguana i Pyton w lesie w powiecie Lake
- Kangur w DuPAge
-Lew i Tygrys w Libertyville
Podobno wszystkie te nagłówki są prawdziwe. Prawie wszystkie.
RJ