----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

30 września 2010

Udostępnij znajomym:

Trwa pobieranie wersji audio...

Po czterech latach przerwy Chicago postanowiło przeprowadzić egzamin dla kandydatów do pracy w policji, by złagodzić poważne braki kadrowe w miejskim departamencie. Wraz z informacją o naborze pojawiły się sie też żądania obniżenia poprzeczki kwalifikacyjnej dla przyszłych stróżów prawa, co zaniepokoiło zarówno mieszkańców jak i samych policjantów.

 

Drastyczne cięcia budżetowe i fala wcześniejszych emerytur spowodowały poważny odpływ kadr w chicagowskim departamencie. Zatrudnionych jest w nim obecnie o 2,300 osób mniej, niż pozwala prawo miejskie, co przekłada się na liczbę patroli wyruszających każdego dnia na chicagowskie ulice. W przekonaniu wielu mieszkańców niedostateczna liczba policjantów ma bezpośredni związek z eskalacją przemocy w ostatnich latach.

Władze miasta zdecydowały sie na przeprowadzenie pierwszego od czterech lat egzaminu i zatrudnienie w najbliższym czasie kilkuset dodatkowych stróżów prawa. Do sprawdzianu może zgłosić się nawet od 20 do 30 tysięcy osób – tyle zwykle pojawiało się w latach minionych. Pomyślny wynik nie gwarantuje jeszcze pracy w policji. Kandydat dopuszczony jest jedynie do dalszego procesu kwalifikacyjnego, na końcu którego znajduje się możliwość wstąpienia do akademii policyjnej, a po jej pomyślnym zakończeniu ewentualny etat w chicagowskim departamencie.

W tej chwili chętni do pracy w policji poza pozytywnym zaliczeniem egzaminu muszą spełnić następujace warunki:

- wiek powyżej 21 lat, ale nie więcej, niż 40

- muszą być rezydentami Chicago

- muszą pomyślnie zaliczyć testy sprawnościowe, psychologiczne i medyczne

- posiadać ważne prawo jazdy

- zaliczyć 2 lata nauki w collegu lub cztery lata służby w wojsku, ewentualnie posiadać rok nauki połączony z rokiem czynnej służby wojskowej.

Wymaganie dotyczące nauki w szkole wyższej pojawiło się w 1997 r. w odpowiedzi na skandal w dystrykcie Austin, w którym 7 oficerów zostało oskarżonych o wymuszenie $66,000 od tajnych agentów podających się za dealerów narkotykowych. Były superintendent Terry Hillard chciał wprowadzić nawet minimum 4 lata collegu, ale uległ protestom czarnoskórych aldermanów miejskich. Jego następca, Phil Cline, odwołany przez burmistrza kilka lat temu w wyniku serii skandali i procesów przeciw policji, wprowadził możliwość łączenia kredytów szkolnych i służby wojskowej.

Takie wymagania obowiązuja do dziś, choć wraz z informacją o nowym naborze pojawiły się głosy sugerujące obniżenie poprzeczki kwalifikacyjnej dla przyszłych policjantów. Alderman Anthony Beale reprezentujący 9 okręg miejski, pełniący jednoczesnie w radzie miasta funkcję przewodniczącego komitetu policyjnego, domaga się usunięcia warunku szkolnego z aplikacji. Według niego wymagane 2 lata collegu są największą przeszkodą w zdobyciu tego zawodu dla mniejszości rasowych.

„Wiele osób należących do mniejszości z powodów finansowych nie może sobie pozwolić na college – mówi Beale, który sam jest Afro-Amerykaninem – Dlaczego mieliby z tego powodu być odrzuceni?”

Uważa on, że 24 lub 25 letnie osoby są wystarczająco dojrzałe i sugeruje, by podwyższyć granicę wiekową porzucając jednocześnie wymagania dotyczące 2 lat szkoły. Chce też, by wyniki testu były kandydatom znane od razu. Obecnie są one podawane nawet z kilkumiesięcznym opóźnieniem.

Krytycznie na temat propozycji aldermana wypowiedziały się władze nieformalnych zwiazków zawodowych Fraternal Order of Police, podobnego zdania jest część mieszkańców Chicago.

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor