----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

28 października 2010

Udostępnij znajomym:

Posłuchaj wersji audio:

00:00
00:00
Download

Tak nazywany jest przez legislatorów okres kilku tygodni tuż po jesiennych wyborach, gdy politycy mogą podejmować kontrowersyjne, często niepopularne decyzje oraz głosować bez obawy o utratę głosów. W tym okresie podpisywane są ustawy, które przed wyborami oraz już po wymianie składu osobowego stanowego parlamentu nie miałyby szans.

Okres ten trwa krótko. Zaczyna się równolegle z jesienną sesją legislatury tuż po wtorkowych wyborach i kończy kilka tygodni później, gdy nowi członkowie wybranych izb parlamentu przystępują do pracy. Nazywany jest on „lame duck session” i nawiązuje do powiedzenia rozpowszechnionego zwłaszcza w krajach anglosaskich, które określa polityka odchodzącego z urzędu, ale dalej piastującego urząd do czasu wyniesienia swego następcy. Z jednej strony możliwości oddziaływania politycznego takiej osoby są zwykle bardzo ograniczone, gdyż mało osób liczy się jeszcze z jej zdaniem, skoro zaraz musi odejść (zwłaszcza w przypadku tych, którzy przegrali wybory). Z drugiej może podejmować decyzje, których by nie podjęła, gdyby mogło to wpłynąć na wyniki wyborów.

Właśnie w takich okresach w przeszłości nasi legislatorzy najczęściej podnosili swe pensje i podwyższali świadczenia, czy legalizowali zakłady poza torami wyścigów konnych. W podobnym czasie zdecydowali się na bardzo kosztowną przebudowę stadionu Soldier Field, co w podczas regularnej sesji byłoby prawie niemożliwe. Politycy, którzy kończą karierę gotowi są na różne ustępstwa i układy, co w czasie tych kilku tygodni stwarza niepowtarzalną, porównywalną do targu atmosferę.

W tym roku wszyscy przygotowują się po cichu do rozwoju hazardu w Illinois. Jeśli wszystkie plotki okażą się prawdziwe to czeka nas niespodzianka. Przy obecnej sytuacji budżetowej – 13 miliardów deficytu – każda propozycja przynosząca dochód warta jest rozpatrzenia i wprowadzenia w życie. Nie ulega wątpliwości, że kasyna są rentowne i od dawna w ich rozwoju upatruje się ratunku dla naszej lokalnej gospodarki.

Szczegóły na razie są nieznane. Istnieje kilka wersji przyszłej ustawy. Jedna z nich przewiduje budowę kasyna w centrum Chicago i nowych kasyn na wodzie w powiecie Lake, na południowych przedmieściach Chicago oraz na południu stanu w miejscowości Danville. Wyścigi konne otrzymałyby zgodę na umieszczenie na swym terenie gier wideo, a już istniejące kasyna mogłyby się rozbudować. Zwolennicy tego planu obliczyli, że stan zarobiłby od razu 400 milionów dolarów na pozwoleniach i podatkach, a kolejne dodatkowe miliony, między innymi z podatków,  wpływałyby do budżetu w miarę wprowadzania planu w życie.

Temat rozwoju hazardu pojawił się zresztą podczas kampanii przedwyborczej kandydatów na stanowisko burmistrza.

„Nie sądzę, by był to dobry pomysł” – to słowa demokraty Pata Quinna wypowiedziane podczas niedawnego wiecu z udziałem byłego prezydenta, Billa Clintona.

Jednak jego partyjni koledzy uważają, że nie zamyka on drzwi przed taką ewentualnością. W końcu w ubiegłym roku przeciwny był legalizacji wideo pokera w stanie Illinois, a mimo to podpisał w końcu odpowiednią ustawę.

Jego przeciwnik z partii republikańskiej, Bill Brady, jest zdecydowanym przeciwnikiem ekspansji hazardu na wielka skalę. Nigdy nie był zwolennikiem rozwiązywania problemów fiskalnych Illinois w ten sposób i obawia się, że kontrolowana przez demokratów legislatura może zalegalizować rozwój kasyn w razie przegranej Quinna.

„W okresie tych kilku tygodni po wyborach może się zdarzyć wiele niebezpiecznych rzeczy – mówi Brady – Powinni poczekać z dyskusją na ten temat do czasu, aż nowo wybrani politycy rozpoczną pracę”.

Rzecznik prasowy prezydenta senatu stanowego, Johna Cullertona, uspokaja zainteresowanych przypominając, że w ubiegłym roku zapadły ważne decyzje w sprawie kasyn. Nie potwierdza też informacji o planowanym wykorzystaniu okresu po wyborach na wprowadzenie kontrowersyjnych zapisów w prawie stanowym.

Nie wszyscy jednak w to wierzą – wśród nich członkowie komisji hazardowej w Izbie Reprezentantów i działacze organizacji zwalczających kasyna.

We wtorek będzie wiadomo, ilu odchodzących w wyniku przegranych wyborów polityków będzie gotowych do podejmowania kontrowersyjnych decyzji. Kilka głosów należących do odchodzących z własnej woli na emeryturę legislatorów już zaczyna się liczyć w grze.

Temat nie jest nowy, jednak pojawił się w dyskusji nowy element. Padła bowiem propozycja zezwolenia kasynom wodnym na prowadzenie działalności na lądzie. Argument powtarzany przez zwolenników takiego rozwiązania to podwyższone zyski oraz zwiększona liczba miejsc pracy. W obecnej sytuacji ekonomicznej niewielu wybieralnych polityków może odrzucić taki plan bez liczenia się z opinią swych wyborców.

RJ

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor