----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

10 lutego 2011

Udostępnij znajomym:

Posłuchaj wersji audio:

00:00
00:00
Download

Tegoroczna wystawa samochodowa pokazuje po raz kolejny, że największym zainteresowaniem zwiedzających cieszą się pojazdy elektryczne i hybrydowe. Chicago nie ma wyjścia, musi podporządkować się zmieniającej koniunkturze i dostosować do potrzeb mieszkańców. Władze miasta podpisały właśnie umowę z kalifornijska firmą, która do końca roku zamontuje na naszych ulicach pierwsze 280 ogólnodostępnych punktów ładowania samochodów elektrycznych.

 

Kontrakt z firmą z San Diego opiewa na $1.9 mln. W ramach umowy na ulicach Chicago i kilku przedmieść wybudowane zostaną stacje ładowania samochodów elektrycznych. Do końca roku pojawić się ma ich 280. W przyszłym roku powstaną kolejne, choć ich liczba na razie nie jest znana.

Chicago nie mogło już dłużej zwlekać z tą decyzją. W całej aglomeracji istnieje w tej chwili kilkadziesiąt podobnych punktów, w większości należących do prywatnych firm dzierżawiących elektryczne i hybrydowe pojazdy dla swych pracowników i niedostępne dla zwykłych kierowców. Część właścicieli samochodów hybrydowych ma też odpowiedni punkt ładowania we własnym garażu, ale często ich niedostępność na ulicach poważnie ogranicza zasięg i użyteczność tych pojazdów.

Władze miasta nie podpisały jednak umowy wyłącznie ze względu na przyszłych użytkowników samochodów elektrycznych, które według wszelkich prognoz będą wielkim przebojem rynku motoryzacyjnego w tym roku.

Chodzi przede wszystkim o wykorzystanie koniunktury i sprzedaż tych modeli w Chicago. Okazało się bowiem, iż większość firm produkujących pojazdy elektryczne uzależnia rozpoczęcie ich sprzedaż w danym rejonie od istnienia tam sieci punktów ładowania.

Na razie tylko Ford Motor Corp. zapowiedział sprzedaż elektrycznych modeli w Chicago. Pierwszym pojazdem elektrycznym, jaki trafi do masowej sprzedaży w okolicach Chicago pod koniec 2011 r. będzie więc Ford Focus Electric. Pozostałe firmy czekają na realizacje umowy dotyczącej budowy punktów ładowania i na razie planują sprzedaż w innych aglomeracjach USA, już przygotowanych na elektryczną rewolucje na drogach.

Powstające stacje będą oferowały dwa różne sposoby ładowania pojazdów. Tradycyjny, nieco wolniejszy, oraz ekspresowy, czyli droższy, ale pozwalający na pełne doładowanie baterii w pół godziny.

Istnienie takich punktów ma decydujące znaczenie dla sprzedaży pojazdów elektrycznych. Dotychczasowe badania przeprowadzone przez producentów wykazały, iż największą przeszkodą w ewentualnym kupnie pojazdu tego typu jest obawa przed wyczerpaniem się baterii w rejonie pozbawionym stacji ładowania. W tej chwili cała aglomeracja chicagowska jest elektryczną pustynią i jedynym rozwiązaniem dla przyszłych posiadaczy aut tego typu jest zmodyfikowana wtyczka we własnym domu.

Kontrakt pomiędzy Chicago, a firmą z San Diego opłacony został przez fundusze pochodzące w połowie z budżetu federalnego, a w połowie stanowego.

RJ

 

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor