Trzydzieści lat temu w tygodniku pod tytułem „Morbidity and Mortality Weekly Report” ukazał się krótki opis pięciu przypadków rzadkiej formy zapalenia płuc, określanej mianem Pneumocystatis carinii u pięciu młodych mężczyzn z Los Angeles. Wszyscy byli homoseksualistami. Zachorowania wzbudziły zainteresowanie, ponieważ mężczyźni byli wcześniej zdrowi, jakkolwiek ich forma zapalenia płuc występowała poprzednio jedynie u osób ze szczególnie osłabionym systemem immunologicznym. W ciągu miesiąca kolejny raport wykrył u 54 młodych homoseksualistów rzadką formę nowotworu zwanego pod nazwą Kaposi sarcoma, który niemal nie występował u młodych mężczyzn. Przed nadejściem kolejnego lata tajemnicza choroba odpowiedzialna za te zgony miała już nazwę: zespół nabytego niedoboru odporności.
W latach 1983 – 2008 na AIDS zmarło 25 milionów ludzi, a obecnie z tego powodu umiera rocznie 2 miliony. AIDS było morderczym, tajemniczym przestępcą, który pojawił się na pozór znikąd. Choroba przenoszona głównie przez kontakt seksualny i krew, kładła trupem całe środowiska młodych gejów, przetrzebiła pokolenie narkomanów i osierociła miliony dzieci na świecie.
W ciągu 30 lat od początkowego wykrycia AIDS uśmierciło niemal 30 milionów osób, w tym ponad 615,000 w Stanach Zjednoczonych. Obecnie dodatkowo 34 miliony ludzi żyje z powodującym chorobę wirusem niedoboru odpornościowego, HIV. Jedynie w bieżącym roku 1.8 milionów z nich umrze, w tym 17,000 w samych Stanach Zjednoczonych.
Wykrycie HIV w roku 1983 przyniosło początkowo obietnicę szybkiego rozwiązania problemu, w postaci szczepionki, która zablokowałaby transmisję. Do poprawy jednak nie doszło. Zmieniający się wirus ulega mutacji tak szybko i w tak różnorodny sposób przenika białe krwinki, które są jego pierwotnym celem, że badacze mogą poszczycić się jedynie ograniczonym postępem.
Najlepsze rezultaty osiągnięto do tej pory podczas badania w Tajlandii w roku 2009, które zredukowało liczbę nowych infekcji o 26 procent. Wyniki sugerowąły, że szczepionka mogłaby być możliwa do wynalezienia, ale naukowcy ciągle mają przed sobą długą drogę do wyprodukowania skutecznej szczepionki.
Ograniczone rezultaty osiągnięto na innych frontach. Co najmniej 30 leków jest obecnie dostępnych na rynku do walki z HIV, a mieszanki tych leków, znane pod nazwą inhibitora proteazy, przekształciły HIV z wyroku śmierci w chroniczną, jakkolwiek kontrolowalną chorobę. Ale inhibitory proteazy, zaaprobowane przez Food and Drug Administration w roku 1995, są kosztowne i dlatego niedostępne dla większości dotkniętych chorobą. Jakkolwiek użycie leków wzrosło na świcie 22 razy od roku 2001, a w roku 2010 pobierała je rekordowa liczba 1.4 milionów osób, jak informuje Organizacja Narodów Zjednoczonych, mniej niż połowa z 15 milionów chorych, którzy powinni je przyjmować, rzeczywiście je stosuje. Nawet w zamożnych USA w niektórych stanach po ratujące życie leki obowiązują listy oczekujących.
Ale to nie dostępność leków jest największym wyzwaniem. Pomimo medycznych trudności pokonania wirusa, najbardziej problematyczne staje się znalezienie właściwych sposobów w celu zmiany społecznych postaw i warunków ekonomicznych, które uczyniły z AIDS pandemię. Ciężko wywalczone korzyści tracą znaczenie w miarę jak nowe pokolenia, zblazowane na temat HIV, wkraczają w sferę ryzyka. Jedynie w Stanach Zjednoczonych każdego roku 50,000 osób zostaje zainfekowanych wirusem, a statystyka ta pozostaje praktycznie niezmienna w ostatnich dwunastu latach.
Obecnie większość nowych zakażeń występuje u ludzi w wieku młodszym niż 30 lat. To pokolenie, które nie pamięta okresu, w którym nie istniała skuteczna terapia przeciwko HIV i które może nie rozumieć znacznego ryzyka zdrowotnego, jakie stanowi HIV, komentuje dr. Thomas Frieden, dyrektor federalnej agencji Centers for Disease Control and Prevention w Atlancie. Poziom przenoszenia się choroby wśród gejów, który od lat utrzymywał się w tendencji spadkowej, rośnie w ostatnich latach, w miarę jak słabnie znaczenie przesłania o bezpieczeństwie współżycia seksualnego, pogłębia się uczucie samozadowolenia, a młodzież homoseksualna nie pamiętająca o niegdyś śmiercionośnym opanowaniu środowiska homoseksualnego przez wirus, podejmuje ryzykowne praktyki seksualne.
Pomimo tego, że geje i biseksualni mężczyźni reprezentują zaledwie 2 procent amerykańskiej populacji, to stanowią ponad połowę nowych infekcji. Ostatnie badanie CDC ujawniło, że niemal 20 procent gejów i mężczyzn biseksualnych w większych miastach Stanów Zjednoczonych jest zarażona wirusem HIV. „I kiedy mowa jest o chorobie, która dotyczy seksu i narkotyków, to wyzwania behawioralne są zwielokrotniane dziesięciokrotnie lub dwudziestokrotnie”, szacuje dyrektor Foundation for AIDS Research.
Wyzwanie potęguje się w związku ze skutecznością leków na AIDS/HIV. Wraz z wydłużeniem się średniej długości życia osób zakażonych wirusem HIV, rośnie liczba osób, które mogą rozprzestrzeniać wirus. Trudności potęgują dysproporcje zdrowotne i ekonomiczne, uniemożliwiające niektórym środowiskom kobiet, mniejszości lub biedoty dostęp do pomocy medycznej, a także opozycja wobec tak zwanych programów wymiany igieł, opartych na filozofii ograniczenia szkód. Polegają one na dostarczaniu narkomanom strzykawek do nabycia za niewielki koszt lub bezpłatnie. Nazwa programu wywodzi się z tego, że niektóre z nich wymagają wymiany zużytych strzykawek na równą liczbę świeżych. Celem tych usług jest ograniczenie ryzyka związanego z użyciem zakażonego lub niesterylnego sprzętu.
Duży postęp uczyniono w kwestii zapobiegania chorobie, zwłaszcza w ostatnich dwóch latach. Kampanie prewencyjne mające na celu powściągnięcie ryzykownych zachowań seksualnych, promocję testowania na obecność HIV dla osób w grupie ryzyka i powstrzymania narkomanów przed dzieleniem się strzykawkami przyniosły sukces, jakkolwiek z przerwami.
Według raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych opublikowanego w ubiegłym tygodniu, poziom nowych zachorowań na HIV w skali świata spadł o 25 procent od roku 2001 do 2009. W Indiach i Afryce Południowej, rejonach z największą liczbą osób żyjących z HIV, nowe zakażenia spadły o 50 procent i o 35 procent.
Wkrótce dużą rolę prewencyjną odegrają leki. Wiele badań wykazuje, że podawanie leków na AIDS kobiecie w ciąży zakażonej wirusem HIV przynosi wyjątkowo skuteczne rezultaty w zapobieganiu infekcji niemowląt. W Stanach Zjednoczonych występowanie infekcji u niemowlaków matek zarażonych wirusem HIV jest bliski zero.
Badanie przeprowadzone w roku 2006 wśród 8,000 mężczyzn w Kenii i Ugandzie dowodzi, że obrzezanie może ograniczyć transmisję wirusa od partnerów zarażonych HIV aż o 56 procent. Ubiegłoroczne testy u niemal 900 kobiet w Południowej Afryce stanowią dowód, że użycie żelu pochwowego zawierającego lek antyretrowirusowy tenofovir ograniczyło ryzyko zarażenia wirusem u kobiety o 54 procent.
Badacze wiążą również duże nadzieje ze stosunkowo nowym konceptem znanym jako profilaktyka przedekspozycyjna, w której niezakażeni ludzie pobierają leki antyretrowirusowe w celu zablokowania nowych infekcji. Badanie przeprowadzone w listopadzie w ubiegłym roku u niemal 2,500 aktywnych homoseksualistów, głównie w Afryce, dowodzi, że pobieranie tabletki znanej pod nazwą Truvada zawierającego dwa leki antyretrowirusowe może ograniczyć nowe infekcje o średnio 44 procent, a o 70 procent, jeśli mężczyźni przyjmowali leki dokładnie według rygorystycznych wskazówek. Zaledwie w ubiegłym miesiącu badanie obejmujące niemal 1,800 heteroseksualne pary w Afryce i Azjii dowiodło, że pobieranie antyretrowirusowych leków przez partnera zakażonego HIV może ograniczyć zakażenie nie zarażonego partnera nawet o 96 procent.
Doktor Jay Levy z Uniwersytetu Kalifornii w San Franciso, będąc jednym z pierwszych, który odkrył HIV w laboratorium w roku 1983, obecnie próbuje wyizolować, wydestylować i wyprodukować naturalnie występujące białko produkowane w mikroskopijnych ilościach przez małą liczbę ludzi, które zapobiega przed zainfekowaniem białych krwinek przez wirus. Levy wypowiada się z podziwem o pracy naukowców i przedstawicieli administracji służby zdrowia, którzy próbują znaleźć właściwy przekaz służący skłonieniu partnerów seksualnych do stosowania prezerwatyw i antydrobnoustrojowych żelów albo do zmiany praktyk kulturowych i postaw ograniczających rozprzestrzenianie się HIV. „Behawioryści napotykają rzeczywiste trudności. To oni właśnie wykonują prawdziwą naukową robotę”, stwierdza Levy.
Jest to zniechęcające, ponieważ w miejscach takich jak Afryka w rejonie Sahary, gdzie mieszka dwie trzecie światowej populacji chorych na AIDS, a także w upośledzonych terenach Stanów Zjednoczonych, gdzie zakażenia utrzymują się na wysokim poziomie, jakiekolwiek lekarstwo będzie kosztowne i powolnie działające.
W najbliższej przyszłości największą rolę w walce przeciwko AIDS nadal odgrywać będą zmiany behawioralne. Nie tylko są najskuteczniejsze, ale najtańsze. Tylko zmiana zachowań może powstrzymać rozprzestrzenianie się infekcji, bezsilnie przypominają naukowcy.
Oprac. na podst. „Chicago Tribune” E.Z.