Na rynku nieruchomości odnotowano we wrześniu niewielką poprawę. Mniej odebranych przez banki domów i nieco wyższe ceny. Specjaliści podejrzewają jednak, że sytuacja ta niedługo się zmieni.
W porównaniu z wrześniem 2010 r. banki odebrały w ubiegłym miesiącu w okolicach aglomeracji chicagowskiej o 29.4% mniej domów. To jednocześnie o 6.7% mniej, niż w sierpniu br.
W ubiegłym miesiącu do sądów trafiło 10,475 spraw dotyczących planowanego przejęcia nieruchomości w okolicach Chicago. To jeden na 361 domów. W tym samym okresie ubiegłego roku podobnych przypadków było znacznie więcej, bo aż 14,844.
Podobna sytuacja miała miejsce w innych rejonach USA wzbudzając optymizm na rynku nieruchomości. W skali całego kraju liczba rozpoczętych procesów foreclosure spadła w ciągu roku o 38.16% i dotyczyła jednego na każde 605 domów.
Jednak specjaliści z kalifornijskiej firmy RealtyTrack ostrzegają, że sytuacja taka nie potrwa długo.
„Od października zeszłego roku, czyli pojawienia się kontrowersji wokół sposobu, w jaki banki dokonywały tego procesu, liczba foreclosure wyraźnie spadła – mówi James Saccacio z RealtyTrack – Widzimy jednak oznaki zmieniającego się trendu i dochodzimy do wniosku, że spadek był tymczasowy. Aktywność banków powoli wzrasta, co oznacza wzrost tego typu aktywności w najbliższych miesiącach”.
W stanie Illinois 11,419 właścicieli domów i mieszkań otrzymało w ubiegłym miesiącu powiadomienie o rozpoczęciu procesu przejmowania nieruchomości. To o 28% mniej, niż w tym samym okresie 2010 r.
Jednocześnie w trzecim kwartale tego roku o 27% wzrosła liczba nieruchomości znajdujących się w posiadaniu banków. W ten sposób Illinois jest jednym z zaledwie 4 stanów gdzie odnotowano taki przyrost. Pozostałe to Massachusetts, Oregon oraz Georgia.
RJ