Kiedy w ubiegłą sobotę szybkim krokiem przemierzałam chodnik Millenium Park w drodze na wyczekiwany od wielu miesięcy koncert, nie podejrzewałam, ze czeka mnie niespodzianka: Aleksandra Kurzak odwołała udział w koncercie!
Zawód? Oczywiście – w ludzkim odruchu uczucie rozczarowania, ale zaraz potem zapytałam, co się stało, bo wiem, ze z błahych powodów nie odwołuje się koncertów.
Wiele lat pracy w strefie sceny nauczyło mnie, ze szanuje się kontrakty, prace i starania organizatora, trud i poświęcenie artysty, który dla publiczności gotów jest do największego wysiłku. Kapryśne primadonny są trochę legendą sceny, ale tak czy inaczej przeszły do historii co najmniej pół wieku temu. Dzisiaj każdy artysta buduje swoją karierę na kilku filarach, wśród nich jest piękny glos, oczywiście, ale także niezawodność, profesjonalizm, oddanie sztuce.
Wiem, ze niektórzy czytelnicy byli bardzo rozgoryczeni – świadczą o tym telefony do redakcji. Pomyślałam więc, że jest to okazja, aby przybliżyć Państwu chociaż trochę niezwykły świat opery i śpiewu – właśnie poprzez zmorę śpiewaków i dyrektorów teatrów: zwykle, prozaiczne kłopoty z gardłem.
Każdy z nas przechodzi kilka-kilkanaście razy w roku małą chrypkę, swędzenie, drapanie w gardle. Nie przychodzi nam nawet do głowy, żeby szukać aspiryny, albo tym bardziej biegać po zwolnienia lekarskie. Ta sama sytuacja postawi w stan czujności aktora, nauczyciela wokalistę jazzowego, piosenkarza. Zwykle wożą ze sobą cały arsenał leków, aby natychmiast zadziałać, gdy pojawia się pierwsze symptomy niedyspozycji. W przypadku śpiewaka operowego sytuacja jest zupełnie inna – jest to stan zagrożenia, a wszelkie dodatkowe obciążenia, jak np. długa podróż samolotem mogą okazać się fatalne. Jako muzyk mam do czynienia z wokalistami od czasów szkoły. Nierzadko żartowaliśmy z kolegów, którzy wpadali w panikę przy zwykłym kichnięciu, cały czas z butelką wody w ręku, a gdy tylko pierwszy jesienny kapuśniaczek – w szaliczkach… Problemy wokalistów zrozumiałam już w pracy na scenie oraz jako organizator koncertów. Bardzo często – tak, bardzo często zdarza się, że śpiewacy po podróży samolotem przechodzą niedyspozycję głosu. Czasem zmuszeni jesteśmy w środku nocy szukać pomocy lekarskiej, aby działać szybciej niż choroba. Nierzadko konieczna jest wizyta w gabinecie foniatry i kosztowne zabiegi. Zapobiegawczo – za radą foniatry Liryc Opera of Chicago, który przychodził z pomocą w najtrudniejszych sytuacjach (np. niedyspozycja trójki głównych solistów przed premierą Strasznego Dworu), ustawiamy w pokoju hotelowym każdego wokalisty nawilżacz z dodatkiem wody utlenionej.
Oto, jak tłumaczy takie sytuacje Mariusz Kwiecień, słynny polski baryton, solista m.in. Metropolitan Opera w Nowym Jorku: „Wszystko robimy głosem. Jedynym mankamentem opery jest to, że może być zimno i ten głos nagle się gdzieś straci. Bo kiedy jeszcze tym głosem, można powiedzieć coś na chrypce, to z pewnością już nic nie można nim zaśpiewać”.
– I co wtedy?
„No i wtedy dramat! Dramat i tragikomedia! Szuka się zastępstwa, bo przecież ludzie zapłacili pieniądze i chcą zobaczyć spektakl. Albo śpiewak przygotowuje się tak, żeby wieczorem zaśpiewać. Może słabiej, ale publiczność, najczęściej wtedy poinformowana o niedyspozycji, wybacza to śpiewakowi”.
– „Wybacza? Mnie się wydaje, że jednak wiele osób nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że głos śpiewaka to nie trąbka, która zawsze zagra.” – Karolina Skrzyńska, Dziennik Teatralny Kraków, 12 XI 2010
– Czym jest głos?
– wyjaśnia dr Anna Żebryk-Stopa, logopeda współorganizatorka konferencji „Głos w sprawie głosu”
„Ludziom wydaje się, że w wytwarzaniu głosu bierze udział całe ciało – co pod względem wielkości stawiałoby ludzki instrument tuż obok kontrabasu. W rzeczywistości cały dźwięk bierze się z krtani i tej części dróg oddechowych, która leży ponad nią. Aparat głosowy człowieka jest bardzo mały, porównywalny do fletu piccolo, ale wytwarza dźwięki o tak wielkiej różnorodności, sile i urodzie jak cała orkiestra. Źródłem dźwięku podstawowego są drgające fałdy głosowe (tzw. struny głosowe), rezonatorem odcinek dróg oddechowych powyżej krtani (trakt głosowy), a emiterem usta. Aby z tej małej krtani przez całe nasze życie wydobywał się wielki głos musimy zadbać o każdy z tych elementów, tak by służyły nam nieprzerwanie”.
– Czy zatem obowiązują jakieś zasady, do których wypełniania powinny być zobligowane zwłaszcza osoby pracujące głosem?
„Oczywiście! Są nimi między innymi: zadbanie o odpowiednie parametry powietrza (wilgotność, temperatura), zmniejszenie zapylenia, zmniejszenie poziomu hałasu, dbałość o higienę życia, a także pamiętanie o elementarnych podstawach emisji głosu i właściwej dykcji.
Przede wszystkim nie wolno zapominać, że głos jest jeden na całe życie.”
Nie wiemy, jak poważna choroba Pani Aleksandry Kurzak spowodowała decyzję o odwołaniu przylotu do Chicago, ale im bardziej żałujemy, że nie usłyszeliśmy jej pięknego głosu, tym bardziej życzymy szybkiego powrotu do pełni sił. Pamiętajmy, że niedyspozycje śpiewaków są stałym elementem koncertowego życia – ba! Dodają emocji, czasem nawet posmaku sensacji, gdy takie nagłe zastępstwo okazuje się wielkim odkryciem. Piotr Beczała – jeden z najsłynniejszych obecnie tenorów na świecie śmieje się, że do największych europejskich teatrów wszedł jako „skoczek” – młody, świetnie śpiewający, zupełnie nieznany, za to gotów do nagłych zastępstw śpiewak. Tak zdobył sceny teatrów niemieckich – a tam odnaleźli go menadżerowie największych teatrów świata. Podobnie rozwijały się kariery takich sław, jak Maria Callas, Placido Domingo, Montserrat Caballé i wielu innych.
Aleksandrę Kurzak zastąpiła wspaniała Jonita Lattimore, nagrodzona owacją na stojąco. Ponieważ kantata Dvoraka zaplanowana na ten wieczór była wybrana z myślą o głosie polskiej artystki i należy do niezwykle rzadko wykonywanych dzieł, biorąc pod uwagę trudności z wizami dla artystów zagranicznych, znalezienie zastępstwa graniczyło z cudem. Można sobie wyobrazić panikę w biurach festiwalu – chodziło przecież o podwójnie uroczystą galę: z okazji 50-lecia Grant Park Festival Choir oraz na zakończenie całego 33 festiwalu. Jonita Lattimore podjęła się przygotowania trudnej partii na kilkanaście godzin przed pierwsza próbą, a wykonała ją tak, jakby był to jej popisowy utwór. Koncert był wspaniały! Pozdrawiam szczególnie serdecznie tych, którzy byli w Millenium Park – mam nadzieje, że wspaniała muzyka Dvoraka, chociaż w części osłodziła Państwu ten wieczór. Wiem z rozmów kuluarowych, że dyrekcja festiwalu nie traci nadziei, że Aleksandra Kurzak zaśpiewa na scenie Millenium Park. Bądźmy dobrej myśli.
Barbara Bilszta
'