Najczęściej nieobecna podczas obrad rady miasta, jako jedyna nie pojawiła się na głosowaniu nad przyszłorocznym budżetem Chicago, opuściła 90% spotkań w ramach komitetów, do których należy – to Sandi Jackson, alderwoman reprezentująca 7 okręg miejski, żona byłego Kongresmana, Jesse Jacksona Jr.
Problemy medyczne i prawne Jacksona Jr znane są mieszkańcom całego kraju. Zainteresowanie mediów zaczyna jednak ostatnio przesuwać się w stronę jego żony, Sandi, która pod względem realizacji powinności wynikających z zajmowanego stanowiska zaczyna przypominać męża.
W jej obronie stanął niedawno burmistrz Chicago, prosząc byśmy nie byli dla niej zbyt surowi.
“Jest bardzo wartościową osobą i doskonale wywiązuje się z funkcji radnego miasta” – powiedział Rahm Emanuel w środę na konferencji prasowej.
Gdy zwrócono mu uwagę, że poza udziałem w obradach rady i komitetów nie ma ona innych zobowiązań wobec wyborców, burmistrz odpowiedział, że musi ona najpierw uporządkować swe sprawy.
“Jest matką, żoną i osobą publiczną. Sama najlepiej potrafi ocenić sytuację. Sama podejmie odpowiednie decyzje, a ja nie mam zamiaru wywierać na nią żadnego nacisku, bo ma ona w tej chwili wystarczająco dużo problemów i musi je rozwiązywać mając na uwadze dobro dzieci” – dodał burmistrz.
Atmosfera wokół Sandi Jackson zagęszcza się już od kilku miesięcy. Od maja opuściła aż sześć posiedzeń rady miasta, w tym najważniejsze, bo dotyczące przyszłorocznego budżetu miasta. Jako jedyna nie brała tego dnia udziału w głosowaniu.
Zaczęła coraz częściej znikać z życia politycznego i publicznego tuż po pojawieniu się w mediach informacji na temat stanu zdrowia męża, jego kontaktów z kliniką Mayo, a także wówczas jeszcze niepotwierdzonych doniesień o prowadzonym przeciw niemu dochodzeniu federalnym.
Część podległych jej wyborców sympatyzuje z nią i stara się zrozumieć sytuację, wielu jednak domaga się wyjaśnień. Niektórzy przypominają, że wybrana została w określonym celu – by reprezentować mieszkańców we władzach miasta, czego od pewnego czasu nie robi.
Jej mąż, Jesse Jackson Jr, zrezygnował niedawno z zajmowanego w Kongresie miejsca tłumacząc swą decyzję problemami zdrowotnymi, choć wielki wpływ na jej podjęcie miał nacisk ze strony władz partii demokratycznej. Wyborcy nie widzieli problemu w jego kilkumiesięcznej nieobecności, bo w listopadowych wyborach wygrał zdecydowaną przewagą głosów.
Jednak w liście przyznał po raz pierwszy publicznie, że prowadzone jest przeciw niemu dochodzenie federalne w związku z podejrzeniem sprzeniewierzenia części funduszy wyborczych. Drugie, stanowe dochodzenie komisji etyki, próbuje wyjaśnić jego powiązania z Rodem Blagojevichem i sprzedażą miejsca w senacie w 2008 r.
Jesse Jackson Jr zniknął ze sceny politycznej i życia publicznego w czerwcu br. Od tego czasu nie pojawił się nigdzie ani razu, nie brał udziału w żadnych obradach, nie spotykał się z wyborcami, a tym samym ich nie reprezentował. Część tego czasu spędził w Mayo Clinic, gdzie leczył zaburzenia psychiczne, co potwierdził rzecznik kliniki. Mimo to wygrał wybory w 2. okręgu kongresowym, jednak pod presją opinii publicznej w związku z dalszą nieobecnością w Kongresie miejsce to zwolnił w ubiegłym tygodniu.
RJ
'