----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

31 lipca 2013

Udostępnij znajomym:

Posłuchaj wersji audio:

00:00
00:00
Download
'

Lato mija tak szybko, już połowa wakacji za nami! Dla dzieci wakacje są najlepszym czasem rozwoju, poznawania życia – jeśli tylko dorośli o tym pamiętają i zaplanują je odpowiednio.

Od lat spędzam część wakacji wśród dzieci i młodzieży jako wychowawczyni kolonii (jeszcze podczas studiów), później na festiwalach i warsztatach artystycznych – jako uczestnik lub pedagog, zawsze z równie wielką radością i chęcią.

Za każdym razem utwierdzam się w przekonaniu, że czas wakacji jest szczególny - uczy ich życia, kształtuje osobowość, wrażliwość. W czasie wolnym od rutyny nauki w szkole, potencjał młodych ludzi jest ogromny: uczą się w oka mgnieniu, są błyskotliwi, kreatywni, mają wspaniałe poczucie humoru, fantazję, a przy tym potrzebę bycia w grupie. Właśnie w grupie lubią porównywać się z innymi, mierzyć i konfrontować swoją wiedzę i umiejętności. Wtedy też mają szansę zawierania nowych znajomości, a także przyjaźni (czy zauważyliście, że właśnie dziecięce, młodzieńcze przyjaźnie są najpełniejsze i najtrwalsze?).

Świadomi tego, co lato – wspólnie z mężem, Wojtkiem Niewrzołem – organizujemy letni obóz artystyczny w pięknym miejscu nad jeziorem, w lasach Wisconsin. Na dwóch tygodniowych turnusach pracujemy z dziećmi i młodzieżą Junior i H-School. Są to zwykle skrzypkowie i pianiści – uczniowie naszej szkoły muzycznej (Academy of Music of Paderewski Symphony Orchestra of Chicago).

Kilka dni temu przeżyliśmy wspólnie przygodę niezwykłą: udział w warsztatach artystycznych Johna Jacobsona „Joy of Singing” – organizowanych przez największych amerykańskich wydawców muzycznych (Peppers, Leonard Hall, Shawnee Press) w Waukesha (WI). Szczęśliwym trafem odbywały się one niedaleko miejsca naszego pobytu. Ponieważ wiem, jak bardzo dzieci lubią tańczyć, wybrałam dla nas zajęcia śpiewu i choreografii chóralnej. Powinnam jednak najpierw napisać o mistrzu.

Krótko po przylocie do USA, ok. 10 lat temu, grałam koncert, w którym uczestniczył Chicago Children Choir (pisałam o tym wspaniałym chórze kilkakrotnie w tej rubryce). Zachwycił mnie nie tylko śpiew tych dzieci, ale występ w całości: opracowany w najdrobniejszych szczegółach muzycznych i choreograficznych – i wykonany zawodowo. Kiedy więc kilka dni później znalazłam w sklepie muzycznym pozycję pt. ”Kids on the stage” (Dzieci na scenie) – kupiłam ją w nadziei, że odkryję tajemnicę sukcesu amerykańskich chórów. Pochłonęłam lekturę jednym tchem. Od tamtego czasu nie mogę rozstać się z myślą, że za mało robimy dla naszych (polskich – polonijnych) dzieci. Nie stwarzamy im szansy pokochania śpiewu i tańca, które są w naturze dziecka i – jeśli tylko rozwijane – mają wpływ na jego zdrowie, siłę i odporność psychiczną, dają mu radość, stanowią przygodę, dają możliwość nie tylko współdziałania w grupie – jak np. sport, ale też obcowania z pięknem.

Autorem wspomnianej książki (i kasety video) był John Jacobson, o którym nic wówczas nie wiedziałam. Dzisiaj jestem pod ogromnym wrażeniem jego pracy – artystycznej, wychowawczej, edukacyjnej. John stworzył cały ruch na rzecz rozśpiewania amerykańskich dzieci, pod hasłem „America sings!”. Musicale i wspaniałe chóry w szkołach amerykańskich, to w dużej mierze jego zasługa. Jest kompozytorem, pedagogiem, choreografem, mentorem całych pokoleń nauczycieli i studentów - od przedszkola do uniwersytetów. Można się zastanawiać, jak jeden człowiek może tyle zdziałać! Przekonaliśmy się na własnej skórze – wystarczy mieć z nim do czynienia przez krótką chwilę, a już się jest częścią jego potężnej drużyny złożonej z milionów ludzi! – kilkunastu pokoleń chłopców i dziewcząt nie tylko z Ameryki, ale i krajów Ameryki Południowej, Europy i Azji.

Ruch „America Sings!” narodził się w 1987 roku. We were sitting around and discussing the incredible positive energy that is always present when you get a group of young people together and make music (…). If only we could continue to channel that energy toward other positive efforts!” – wspomina John. “That year I had read the statistic that there were over 200,000 homeless children in the United States. So we thought, perhaps we could channel some of this positive energy to help them out. Kids helping kids, seemed like a god idea”.

Przez 2 lata John przygotowywał pierwszy Festiwal. Efekt przerósł oczekiwania. W kwietniu 1989 roku zjechało do Waszyngtonu 435 chórów! – ok. 15 tys. chórzystów, a z nimi ok. 40 tysięcy osób: nauczyciele, rodzice, opiekunowie, melomani z całego kraju. Festiwal obejmował równocześnie koncerty na kilku scenach w pobliżu Kapitolu, lekcje emisji głosu, wspólny śpiew, warsztaty i kursy mistrzowskie. Warunkiem uczestniczenia było zebranie wcześniej pieniędzy dla bezdomnych dzieci. „America Sings!” To kids who feel they have no hope from kids with hope to share!”

W tym roku „America Sings!” obchodzi 25-lecie. Otrzymaliśmy zaproszenie do udziału w wielkim zjeździe w Waszyngtonie. „In a time when music programs are easy targets for cuts and elimination, we can once again demonstrate that if we are to save this world we must first Begin with the children, and where are children there must always be music!” mówi John.

Barbara Bilszta

'

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor