----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

04 marca 2014

Udostępnij znajomym:

Posłuchaj wersji audio:

00:00
00:00
Download
'

Jest czymś niewiarygodnym, niebywałym i w istocie niewyobrażalnym, że to, co nieskończenie wielkie, galaktycznie nieograniczone jest w gruncie rzeczy niezwykle podobne, jeśli nie identyczne z tym, co nieskończenie, wręcz niemożliwie małe. Ogromne rojowiska ciał niebieskich krążących wokół siebie w pełnym tajemnicy i perfekcji matematycznej porządku przypominają te same zachowania najmniejszych cząstek na poziomie kwantowym, tam gdzie atomy i kwarki. Wszystko wokół siebie krąży, porusza się i nieustająco przemieszcza w perfekcyjnie doskonałym porządku, który może być opisany, a nawet przewidziany w matematycznych teoriach i obliczeniach.

Albert Einstein opisał w swych szczególnej (1905) i ogólnej (I wojna światowa) teoriach względności fenomen doskonałego zorganizowania tego, co nieskończenie wielkie we wszechświecie. Max Planck potrafił dostrzec w swym geniuszu to, co doskonałe w tym, co najmniejsze z najmniejszych również na samym początku XX wieku.

Ten wyjątkowy moment, w którym to, co nieskończenie małe spotyka to, co nieskończenie wielkie, to tajemniczy i ciągle ostatecznie nieudowodniony „Wielki Wybuch, maleńki czubek szpilki, niedostrzegalny pył, doprowadzone do temperatury i gęstości tak wielkiej, że trudno je sobie wyobrazić.” (Traktat o szczęściu, s.164)

Zachwyt jakkolwiek nad matematyczną perfekcją i przewidywalnością tych koncepcji został znacząco wytrącony z kolein ludzkiego myślenia, które z natury rzeczy pragnie pewnych jasności o określoności, a zamieszania tego dokonał kolejny geniusz „ćwierć wieku po odkryciu kwantów przez Maxa Plancka – Werner Heisenberg, który formułuje swoją słynną zasadę nieoznaczoności. O co chodzi? Aby policzyć prędkość cząsteczki i jej przyszłe położenie, trzeba oświetlić ją kwantem światła. Oddziałuje on na nią, zmienia jej prędkość i położenie w sposób nieprzewidywalny i uniemożliwia równoczesny dokładny pomiar, jakkolwiek doskonałe byłoby używane w tym celu narzędzie. Rzeczywistość przekształca się w wyniku tylko tego, że jest oglądana.

Zasada nieoznaczoności Heisenberga jest podstawową i nieuchronną właściwością świata.  Zasada nieoznaczoności – w której znów pojawia się drogi Einsteinowi temat wpływu obserwatora na obserwowane zjawisko – na nowo wstrząsnęła naszym wyobrażeniem o otaczającym nas świecie. Stanowi ona koniec marzeń Laplace’a – i Kopernika, i Kartezjusza, i Newtona – o stworzeniu ściśle zdeterminowanych teorii nauki i modelu wszechświata”. (Traktat o szczęściu, s.141/142)

Znowu wszystko jest przypadkowe, nieuporządkowane i nieprzewidywalne. Nie dosyć, że od Heraklita i całej szkoły jońskiej począwszy zmagamy się z „płynną rzeczywistością”, która przelewa się nam przez ręce, a w istocie przez głowy wielkich umysłów, które w poszukiwaniu sensu i jakiegoś pewnika, pogrążają nas i siebie jedynie w jeszcze większej niepewności i chaosie poznania. Kopernik wytracił nas z przekonania o centralności ziemskiego układu, Darwin wrzucił w bezwzględnie okrutny i pozbawiony logiki proces rozwoju, w którym zwycięża silniejszy i inteligentniejszy, co nie ma nic wspólnego z wiarą w boskie namaszczenie człowieka, a na koniec Heisenberg pozbawił nas jakichkolwiek złudzeń, co do pewności naszego poznania.

Dziwnym trafem, dziwnym zrządzeniem losu czy przypadku wiedząc tak wiele o tak wielu rzeczach i sprawach, zawsze wcześniej czy później napotykamy się i rozbijamy o nieprzekraczalną ścianę czy jak kto woli „mur Plancka”, obojętne czy rozumiemy do w kategoriach stricte matematycznych czy czysto symbolicznych.

„Czym jest mur Plancka? Lepiej zapnijmy pasy. Mur Plancka to jednostka czasu równa 10 (-43) sekundy, która wyznacza moment tuż po pierwotnym wybuchu – a tam nasza fizyka traci grunt pod nogami i osiągamy granice świadomości. Trzy pierwsze sekundy wszechświata są decydujące. A sam początek pierwszej sekundy jest dla nas niedostępny. Aby przekroczyć czas Plancka, trzeba by kwantowej teorii grawitacji, w której siła grawitacyjna byłaby połączona z innymi siłami – lecz taka teoria nie została jeszcze stworzona.” (Traktat o szczęściu, s.197/198)

„Sapere aude – odważ się, chciej być rozumnym (lub: mądrym). Warto podać ten zwrot wraz z sąsiednimi wersetami:

Po co odkładasz? Komu zacząć się udało,
Ten ma połowę dzieła: zacznij więc, czyń śmiało,
Odważ się być rozumnym. Kto na przyszłość czeka,
Stoi na brzegu, ażeby pęd wody przeminął.
Strumień płynie i w późne wieki będzie płynął.

Horacy zakłada, wraz z innymi filozofami (od których wiele się nauczył), że myślenie jest w stanie samo siebie poprawiać, przezwyciężać fałszywe sądy, uspakajać się. (A za myśleniem podąża część psychiki). Dlatego stwierdza on w innym miejscu: „Winna myśl, gdy się sama nie pozbywa troski”. Trzeba nam zatem zająć się myślą”. (Psychoterapia filozoficzna,s.23)

Jedynie myślenie bowiem potrafi nam dać swoiste uspokojenie i zadowolenie oraz zadość uczynić wszystkiemu, co było w tym często przecież bolesnym i rozczarowującym procesie – niepowodzeniem i porażką. Jedynie myślenie potrafi dać nam poczucie przyjemności z niekończącego się odkrywania tego, co prawdopodobnie na zawsze pozostanie dla poznawczych możliwości człowieka zakryte.

„Wszystko jest rebusem, zgadywanką, otwartym pytaniem, zagadką. Mamy tylko jeden środek, dzięki któremu możemy posuwać się w rozwiązywaniu tej zagadki tak daleko, jak to tylko możliwe: naszą myśl. I tylko jedno narzędzie: naukę. (Traktat o szczęściu s. 229)

Zbyszek Kruczalak



'

----- Reklama -----

KD MARKET 2025

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor