----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

30 kwietnia 2014

Udostępnij znajomym:

Posłuchaj wersji audio:

00:00
00:00
Download
'

W ubiegłym tygodniu Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych utrzymał w mocy poprawkę do konstytucji stanu Michigan, która zakazuje stosowania zasad akcji afirmatywnej w przyjęciach do stanowych uniwersytetów publicznych. Decyzja Sądu Najwyższego rozszerza się na siedem innych stanów, w tym Kalifornię, zabraniając używania rasy jako czynnika w podejmowaniu decyzji o tym kogo przyjąć na studia w stanowych uniwersytetach.

Stosunkiem głosów 6 -2 Sąd Najwyższy zignorował roszczenia jakoby tego typu zakaz prowadził do dyskryminacji mniejszości, kładąc kres konstytucyjnym wyzwaniom wobec stanowego prawodawstwa. Stany, które zabroniły stosowania zasad akcji afirmatywnej w publicznych szkołach wyższych i uniwersytetach doświadczyły podobnych rezultatów: procent Afro-amerykanów i studentów pochodzenia latynoskiego w najbardziej selektywnych szkołach zmalał.

Zwolennicy akcji afirmatywnej są zdania, że pewien poziom rasowych preferencji jest potrzebny dla różnorodności populacji studenckiej. Oponenci twierdzą, że rasowe preferencje utrzymują podziały rasowe w społeczeństwie i że inne środki, jak preferencje oparte na poziomie rodzinnego dochodu, mogą bardziej skutecznie zagwarantować zróżnicowanie społeczne na kampusie.

Większość sędziów Sądu Najwyższego wykazuje sceptycyzm co do zasad przyjęć, które oceniają studentów na podstawie rasy. Jakkolwiek sędziowie nie zabronili takich praktyk, to z pewną trudnością zakładają możliwość wprowadzenia przez stanowych wyborców rygorystycznych zakazów preferencji w oparciu o rasę. „To nie jest sprawa o tym jak rasowe preferencje powinny zostać rozwiązane”, oświadczył sędzia Anthony M. Kennedy. „To sprawa o tym kto może je rozwiązać. Nie ma pełnomocnictwa w Konstytucji Stanów Zjednoczonych ani w precedensach tego sądu by władza sądownicza mogła unieważnić prawa stanu Michigan, które powierzyły ich ustanowienie wyborcom”, wyjaśnił Kennedy.

Odcinając się od opinii większości, sędzia Sonia Sotomayor obwiniła swych współpracowników o to, co określiła jako „odmowę zaakceptowania nagiej rzeczywistości, że rasa ma znaczenie.” „Konstytucja nie „oferuje większości wolnej ręki by ustanowić bariery mniejszościom rasowym”, stwierdziła czytając swój sprzeciw na głos w sądzie. Powołała się przy tym na doradców z Uniwersytetu Kalifornii donoszących o spadku studentów pochodzenia afro-amerykańskiego i latynoskiego w UC Berkeley i UCLA.

Przewodniczący Sądu Najwyższego John G. Roberts Jr., który zgodził się z opinią Kennedy’ego, strofował sędzię Sotomayor za ton i treść wypowiedzi. „Nie mija się z rzeczywistością konkluzja, że preferencje rasowe mogą same w sobie mieć osłabiający wpływ na wzmacnianie właśnie tej wątpliwości, odczuwanej przez studentów reprezentujących mniejszości, że preferencje czynią więcej szkody niż korzyści”.

Sędzia Samuel A. Alito Jr. również zgodził się z Kennedym, podczas gdy sędziowie Antonin Scalia i Clarence Thomas zrobili to w oddzielnej opinii.

Sędzia Stephen G. Breyer, który w przeszłości głosował za utrzymaniem akcji afirmatywnej jako gwarantu konstytucyjnego, głosował we wtorek jak większość sędziów Sądu Najwyższego za zakazem obowiązującym w stanie Michigan. „Nadal wierzę, że Konstytucja umożliwia, jakkolwiek nie wymaga, korzystania z programów wyróżniających rasę, które są obecnie zabronione przez konstytucję Michigan”, stwierdził.

Sędzia Ruth Bader Ginsburg zgodziła się z Sotomayor, a sędzia Elena Kagan nie wzięła udziału w sprawie.

Prawo Michigan, przegłosowane stosunkiem 58% do 42% głosów w roku 2006, stanowi, że publiczne szkoły wyższe i uniwersytety „nie mogą dyskryminować ani udzielać preferencji wobec osoby indywidualnej czy grupy w oparciu o rasę, płeć, kolor skóry lub politykę kraju”. Sformułowanie ustawy zostało skopiowane z kalifornijskiej ustawy o wyłączności małżeństw heteroseksualnych, która została podpisana w roku 2006 pod nazwą Proposition 209.

Oprócz Michigan i Kalifornii, zasady akcji afirmatywnej w procesie przyjęć do szkół wyższych zostały zabronione przez wyborców w Arizonie, Nebrasce, Oklahomie i Waszyngtonie, także przez administrację państwową na Florydzie i New Hampshire.

Uniwersytet Kalifornijski wprowadził szereg rekrutacyjnych i rejestracyjnych norm w celu obejścia zakazu preferencji w procesie przyjęć do szkół wyższych. Ale zapisy studentów pochodzenia afro-amerykańskiego nie całkowicie się odbiły w dwóch najbardziej konkurencyjnych kampusach uniwersytetu z ostrego spadku, który nastąpił po wejściu zakazu w życie.

W sprawozdaniu sporządzonym ubiegłego lata, które wspierało wyzwanie wobec zakazu obowiązującego w stanie Michigan, administratorzy Uniwersytetu Kalifornijskiego oświadczyli, że w systemie szkolnictwa wyższego brakuje różnorodności, która oddawałaby demografię stanu. Pomocne byłoby wykorzystanie akcji afirmatywnej, skonkludowali.

W UCLA studenci pierwszego roku pochodzenia afro-amerykańskiego stanowili 7.1% populacji w roku 1995, jedynie 3.5% trzy lata później, a 4.9% w roku bieżącym, według statystyk UCLA. W kampusie UC Berkeley, Afro-amerykanie ze stanu stanowili 6.3% studentów pierwszego roku, 3.6% w roku 1998 i 3.8% w roku bieżącym.

Stanowi studenci pochodzenia latynoskiego wśród studentów pierwszego roku na UCLA stanowili 2.1% w roku 1995, a ich liczba spadła do 10.4% w roku 1998 i wzrosła do 25.8% w roku bieżącym, wykazują statystyki UC. Liczba Latynosów z Kalifornii na pierwszym roku w kampusie Berkeley spadła z 15.5% do 7.3% po wejściu zakazu w życie. W roku bieżącym stanowi 17%.

Kontrowersyjność tej kwestii uwidoczniły wysiłki negocjacyjne towarzyszące propozycji dotyczącej poprawki konstytucyjnej w celu obalenia zakazu w stanie Kalifornia. Projekt ustawy sponsorowany przez senatora Ed Hernandeza został przegłosowany w stanowym Senacie w styczniu, zanim demokraci stracili swą większość. Ale ta inicjatywa wywołała sprzeciw ze strony grup pochodzenia azjatyckiego, którzy obawiali się, że ich dzieci utracą preferencje dotyczące przyjęć do UC. W ubiegłym miesiącu Hernandez wycofał propozycję ustawy, a jej legislacyjni inicjatorzy ogłosili, że odroczą rozpatrywanie jej w przyszłości.

W kalifornijskim uniwersytecie stanowym 37% studentów przyjętych w roku akademickim 2012-13 stanowili Latynosi. W roku 1997-98 stanowili 23%. Liczba przyjętych Afro-amerykanów spadła z 8% w roku 1997-98 do 4.5% w roku 2012-13.

Głosowanie w kwestii stosowania akcji afirmatywnej w przyjęciach do szkół wyższych zostało spowodowane poprzednią decyzją Sądu Najwyższego popierającą zasady preferencji w przyjęciach do szkoły prawniczej w Uniwersytecie Michigan. Decyzja sądu stosunkiem głosów 5-4 podjęta przez ówczesną sędzię Sandrę Day O’Connor w roku 2003 orzekała, że polityka preferencji może zostać utrzymana, ponieważ skupia się na indywidualnych aplikantach i nie obejmuje posługiwania się statystycznymi normami i numerycznymi celami przyjęć.

Jednakże sprowokowało to krytyków akcji afirmatywnej do przedstawienia kwestii preferencyjności przyjęć pod głosowanie, które doprowadziło do przegłosowania ustawy w roku 2006.

Wtedy walka przeniosła się do sądu federalnego. Dwie grupy popierające akcję afirmatywną wniosły pozew do sądu uznając, że zakaz stanowy dyskryminował przeciwko mniejszościom. Powoływały się na precedensy Sądu Najwyższego z lat 1970. i 1980., które krytykowały stanowe wysiłki w kierunku wycofania się z zaakceptowanych środków zaradczych przeciwko dyskryminacji.

Na przykład w roku 1982 Sąd Najwyższy odrzucił ustawę w stanie Waszyngton, która zakończyła program integracji rasowej przewożąc autobusami czarnoskóre dzieci w dzielnice białych. W tym czasie Sąd oświadczył, że stanowi nie wolno było blokować szeroko stosowanego narzędzia walki z segregacją.

Powołując się na sprawę z Seattle, panel sądu apelacyjnego w Cincinnati odrzucił zakaz stanu Michigan, posyłając kwestię akcji afirmatywnej do Sądu Najwyższego. Jak wiemy, zakaz akcji afirmatywnej, która faworyzuje studentów mniejszości, został utrzymany przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych w postanowieniu, które uczestnicy kampanii o rasową równość uważają za znaczne niepowodzenie dla ruchu obrony praw obywatelskich wskutek ostatniej rewizji sądowej Ustawy o Prawach do Głosowania.

Większość sędziów Sądu Najwyższego dowodziło, że proces dotyczył nie tyle zasad polityki preferencyjnej, a tego, czy stany, a nie sądy, powinny być uprawnione do decydowania o tak kontrowersyjnej kwestii. „Mamy szczęście żyć w demokratycznym społeczeństwie”, perorowała sędzia Sonia Sotomayor w swej emocjonalnie nacechowanej opinii. „Ale bez kontroli, demokratycznie zaaprobowane prawodawstwo może uciskać grupy mniejszościowe”, kontynuowała Sotomayor.

Sotomayor prezentując najdłuższą, najbardziej zapalczywą i najbardziej odstępującą od zdania większości opinię, wydaje się odzwierciedlać jej własne doświadczenia z akcją afirmatywną w Princeton i Yale Law School. „Zostałam przyjęta do Ligi Bluszczowej przez specjalne drzwi”, napisała w swej popularnej autobiografii pod tytułem „My Beloved World”. Przez lata „żyłam z dnia na dzień w rzeczywistości akcji afirmatywnej”, przyznała.

Innego zdania jest sędzia Stephen Breyer, który podkreślił w swej opinii, że „konstytucja przewiduje urnę wyborczą, a nie sądy, jako normalne narzędzia służące rozwiązywaniu różnic dotyczących wartości tych programów”.

Opinię większości sędziowskiej podsumował Anthony Kennedy, który wyjaśnił, że „pytanie dotyczy nie konstytucyjnej dopuszczalności przepisów uwzględniających rasę w przyjęciach, ale w jaki sposób wyborcy w Stanach mogą wybrać zakaz brania pod uwagę preferencji rasowych w decyzjach rządowych, zwłaszcza w odniesieniu do przyjęć do szkół”. „Jest ważne by zrozumieć czego ta sprawa nie dotyczy, konkludował Kennedy. „Nie jest na temat konstytucyjności, czy wartości, ani uwzględniających rasę przepisów przyjęć do szkół wyższych”, podsumował ostrzegając, że niewłaściwe jest zbyt głębokie wnikanie w sedno decyzji sędziowskich.

Jakkolwiek większość sędziów Sądu Najwyższego dowodzi, że decyzja dotycząca ustawy w Michigan nie powinna być odbierana jako atak na akcję afirmatywną, to jednak następuje po podobnym orzeczeniu sądu w czerwcu ubiegłego roku, które podniosło poprzeczkę dla tych uniwersytetów, które przestrzegają zasady preferencyjności w przyjęciach. Ubiegłego lata Sąd Najwyższy nakazał sądom niższej instancji rewizję planu przyjęć Uniwersytetu Teksasu wydając orzeczenie, które może utrudnić szkołom wyższym uzasadnienie wykorzystania rasy w przyjęciach.

Niektórzy administratorzy szkół wyższych niepokoją się, że orzeczenie Sądu Najwyższego z ubiegłego tygodnia zmusi ich do znalezienia alternatywnych, mniej skutecznych metod promowania różnorodności. Czy nadchodzi czas na akcję afirmatywną opartą o poziom dochodu?

Na podst. Los Angeles Times, The New York Times, The Guardian, oprac. E.Z.



'

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor