----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

02 października 2014

Udostępnij znajomym:

Trwa pobieranie wersji audio...

Odpowiedzialny za sprzedaż stanowy Department of Central Management Services nie martwi się słabym wynikiem aukcji. Rzeczniczka prasowa tej instytucji, Alka Nayyar, zapowiedziała ponowne wystawienie samolotów na sprzedaż w grudniu.

To normalne w przypadku obrotu towarem tego typu – mówi Nayyar – sprzedaż samolotu, czy innych drogich, specjalistycznych produktów, zajmuje nawet do 9 miesięcy”.

Rzeczywiście, w tym przypadku chodzi o spore sumy, bo należące do Illinois i przeznaczone na sprzedaż samoloty mają wartość ocenianą na 4 miliony dolarów, a ich utrzymanie to wielokrotność tej sumy w wymiarze rocznym.

W lipcu br. Illinois postanowiło pozbyć się kilku należących do niego maszyn. Zanim trafiły one jednak do otwartego przetargu, pierwszeństwo w zakupie miały lokalne samorządy i uniwersytety publiczne. Żadna z tych instytucji nie wyraziła jednak zainteresowania.

Główny powód sprzedaży to podobno oszczędności. W ramach ograniczania wydatków z budżetu gubernator Quinn zadecydował o pozbyciu się przez stan dziewięciu spośród dwudziestu jeden samolotów należących do rządu Illinois. Spodziewane oszczędności roczne z tego tytułu mają wynieść około 7 milionów dolarów. Nie wiadomo jednak, kiedy pieniądze te pojawią się w budżecie, jeśli dalsze próby sprzedaży również zakończą się niepowodzeniem.

Drugi powód, którego dopatrują się polityczni przeciwnicy Quinna, to potrzeby prowadzonej właśnie kampanii wyborczej gubernatora. Quinn, który nie może w sondażach uzyskać przewagi nad republikaninem, Brucem Raunerem, już wykorzystał sprzedaż samolotów, jako dowód troski o finanse stanu w jednej ze swoich reklam wyborczych.

Ponieważ maszyny wkrótce trafią ponownie na rynek, kilka informacji dla potencjalnie zainteresowanych ich kupnem czytelników. Minimalna oferta w przypadku samolotu Beechcraft King Air 250 z 1999 roku to 2.49 mln. Maszyna ta używana była głównie na trasie Chicago-Springfield. Mimo, że do tej pory ofertę obejrzało ponad 2,500 osób, nikt nie złożył propozycji jego kupna.

Śmigłowiec Sikorsky, rocznik 1991, również wykorzystywany na potrzeby stanowych urzędników, to nieco mniejszy wydatek. Minimum wynosi 933,588 dolarów. Również w tym przypadku nikt nie wyraził jak dotąd zainteresowania.

Sprzedały się jedynie najtańsze samoloty w stanowej flocie. Za 67 tysięcy zakupiono jednosilnikową Cessnę z 1975 r, a za 62 tysiące ktoś nabył podobny model z 1967 roku.

Pozbywanie się części stanowego wyposażenia nie jest niczym nowym. W 2011 r. sprzedaż kilku samolotów zaproponowali republikanie zasiadający w stanowej legislaturze. Wcześniej, w 2007 r. sugerowały to wyniki kontroli finansowej.

Odrzucając propozycję większością głosów, demokraci zastanawiali się, czy zwrot kosztów regularnych podróży polityków – kolejowych i drogowych, a także związanych z nimi wydatków na zakwaterowanie – nie będzie przypadkiem porównywalny do utrzymania kilkunastu odrzutowców i 3 helikopterów. Ówczesny koszt samolotów i śmigłowców wykorzystywanych do przewozy VIP-ów, głównie na trasie Springfield-Chicago, oceniano na 8 mln. dolarów rocznie. Pamiętać jednak należy, że to nie wszystkie należące do stanu samoloty. Wiele używanych jest przez departament rolnictwa, policję, czy służby ratownicze.

Każdy, kto korzysta z maszyn stanowych płaci za taką możliwość. Niezależnie, czy jest to gubernator, burmistrz, radny miejski, senator lub zwykły urzędnik. Kontrola wykazała jednak, że koszt biletu to zaledwie część rzeczywistych wydatków, jakie ponosił departament transportu. Powodem były niezmienione od 1981 r. ceny za przeloty stanowymi samolotami. W związku z tym polityk podróżujący np. z Chicago do Springfield zamiast wymaganych na pokrycie kosztów 270 dol. płacił jedynie 59. Raport wykazał, że o wiele taniej byłoby korzystać z usług komercyjnych linii lotniczych. Ponieważ loty na trasie Chicago – Springfield stanowią ponad 87% wszystkich połączeń realizowanych przez Departament Transportu, koszty dla podatnika są dość wysokie. W tej chwili udział finansowy osób korzystających z samolotów jest nieco większy. Nie na tyle jednak, by zwolnić podatnika z dopłat do każdego lotu.

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor