Pracy jest mnóstwo!
Podobno bezrobocie jest wciąż wysokie. Ocenia się je na 7-15 procent. Oczywiście wszystko zależy od tego, kto je ocenia oraz czy bierzemy pod uwagę Illinois. Dla łatwego rachunku i w celu pogodzenia stron ustalmy, iż wynosi ok. 10 proc. To oznacza, że 90 proc. zatrudnienie znajduje. Według mnie liczba wysoka. Pośród tych, którzy zajęcia nie mają, pewnie sporą liczbę stanowią osoby, w przypadku których pozostanie w domu jest korzystniejsze dla społeczeństwa. Serio, według mnie w niektórych przypadkach lepiej zapłacić niektórym za bezczynność, niż ich zatrudniać. Głupota ludzka nie zna granic i powiedzmy sobie szczerze, że niektórzy powinni się trzymać z daleka od rynku pracy. Nie daj Boże przez przypadek znajdą zajęcie na jakiś odpowiedzialnych stanowiskach, typu piekarz, kierowca, kucharz, nauczyciel. Część jest zbyt leniwa, by pracować, więc finansowo społeczeństwu na jedno wychodzi. Część tylko udaje, że szuka pracy, bo pokątnie sprzedaje różne towary zakazane. Podobna liczebnie grupa poszukuje tych towarów i je czasami przemyca do kraju. Jest jeszcze grupa chroniąca dwie wcześniejsze grupy, zwykle przy użyciu niekoniecznie legalnej broni, którą przecież ktoś handluje ze znacznie większym zyskiem niż na przykład wykonując zawód doręczyciela kwiatów. Musimy zdawać sobie sprawę, że wszyscy ci ludzie systematycznie wypełniają formularze w urzędach zatrudnienia, bo kilka dolarów ekstra i bonów żywnościowych dla rodziny od rządu nie zaszkodzi. Oczywiście zawsze zostaje niewielka grupa naprawdę potrzebujących i gotowych podjąć się każdego zajęcia, ale to margines, który nie ma dostępu do internetu. Tam bowiem znaleźć można wszystko. Na stronie Craigslist na przykład.
W celach wyłącznie poznawczych zrobiłem to i w pierwszej chwili zostałem podbudowany doskonałym stanem naszej ekonomii. No bo jak inaczej ocenić setki, tysiące ogłoszeń zrozpaczonych pracodawców? Przyjdźcie, a zatrudnienie znajdziecie. Wynagrodzenie będzie Wam dane. Nie lękajcie się, nie czekajcie, dzwońcie! Taka treść mniej więcej w nich dominuje.
No cóż, wciąż powodowany ciekawością, wczytałem się w treść, czyli tzw. mały druk, który wiele wyjaśniał. Okazało się, że wiekszość ofert nie dotyczy zwykłych ludzi. Zwykłych, czyli prowadzących w miarę unormowany styl życia, posiadających rodzinę, jakieś zasady etyczno-moralne, etc... A przepraszam, jest! Zwróciłem uwagę na pracę przy otwieraniu drzwi w ekskluzywnym budynku w centrum miasta. Proste zajęcie, na świeżym powietrzu podejrzewam. Trzeba z uśmiechem otworzyć drzwi, pozdrowić, życzyć miłego dnia, zainkasować napiwek. No i tak kilkaset razy dziennie. Dalej jednak okazało się, że obowiązków jest znacznie więcej. Przede wszystkim niezależnie od sytuacji należy być zawsze, ale to zawsze uprzejmym. Nawet, gdy nas ktoś opluje lub obrazi nam rodziców. Trzeba również zapewnić bezpieczeństwo w pobliżu drzwi. Sprzątać okolice wejścia do budynku, wnętrze tuż za drzwiami i pilnować odpowiedniego nawodnienia okolicznej trawy. Nie, to nie wszystko. Dość enigmantycznie brzmiała informacja, że należy też wykonywać dodatkowe polecenia menadżera i mieszkańców oraz gości. To znaczy co, dokładnie? Zakupy w środku nocy? Wyjście z pieskiem na spacer? Umycie samochodu? Ostatnim życzenie ogłoszeniodawcy dotyczyło wydolności fizycznej: musisz być w stanie podnieść ciężar 25-35 funtów. Odpadłem...
Inne ogłoszenie wydało się interesujące. Ktoś poszukiwał osób do modelowania i od razu w pierwszej linijce zaznaczał, że uroda i ogólna prezencja nie mają znaczenia. Fajnie. Dalej wyjaśniło się, że chodzi o zdjęcia stóp, najchętniej Azjatek. Po pierwsze, dla mnie odpada, po drugie, nawet Azjatki powinny trzymać się od tego ogłoszenia z daleka.
Była też oferta dla artystów tatuażu. Doświadczenie mile widziane, bla, bla... Wymagany optymizm, radość z życia i pozytywne nastawienie do świata. To rozumiem, w kilku odwiedzanych przeze mnie studiach tatuażu pracują zwykle ponurzy pseudoartyści, którzy zatrudnili się w tym fachu tylko po to, by mieć okazję legalnie podźgać kogoś igłami. Tak, jak ktoś zostaje dentystą, by sobie postrzelać do lwów.
Bez trudu pracę mogą znaleźć hostessy, tancerki, asystentki w studiach filmowych. Jednak wszystkie te zajęcia nie do końca okazują się tym, czym są w ogłoszeniu.
Jeśli chodzi o meżczyznę w średnim wieku, naprawdę potrzebującego pracy, to musi być kierowcą. Bo wszędzie dominują oferty dla nich. To podobno dobra praca, dobre pieniądze, tylko zwykle godziny męczące i czasami poza domem człowiek przebywa nieco dłużej. Okazuje się, że dla wielu osób nie jest to problemem. Problemem są dla nich testy na obecność narkotyków i konieczność prowadzenia dokumentacji. Naprawdę są ludzie, którzy nie są w stanie wypełnić jednej kartki i pomyślnie poddać się takiemu badaniu. Tak, ludzie ci mają prawo jazdy i na co dzień uczestniczą w ruchu drogowym. Jeżdżą po tych samych ulicach, pokonują te same skrzyżowania. Ale problem da się rozwiązać. Już na etapie rozmowy wstępnej potencjalny pracownik informowany jest, że o wyrywkowych testach zostanie wcześniej uprzedzony (jedno mrugnięcie okiem – za tydzień; dwa mrugnięcia – dwa tygodnie). Papiery wypełnia ktoś za niego. Tylko musi pamiętać, że ma je mieć przy sobie. To ostatnie wymaganie dla części potencjalnych pracowników zamyka im drzwi przed zatrudnieniem. Takie życie, tacy ludzie... Na szczęście liczne grono innych, zatrudnionych kierowców nie narzeka. Więcej pracy dla nich. A jeśli brakuje, to mamy przecież internet.
Miłego weekendu.
Rafał Jurak
rafal@infolinia.com