Przez dekady globalizacja i dążenie do redukcji kosztów produkcji sprawiły, że wiele firm przeniosło swoje zakłady poza granice Stanów Zjednoczonych. W ostatnich latach pojawiają się jednak sygnały, że ten trend może się odwracać. Nowe realia gospodarcze, przerwane łańcuchy dostaw i rosnące koszty transportu sprawiają, że coraz więcej firm rozważa powrót produkcji do USA. Ale czy oznacza to także powrót miejsc pracy w tradycyjnym rozumieniu? Niekoniecznie. Nowo wybudowane fabryki, pełne najnowocześniejszych technologii, nie będą już potrzebowały aż tylu pracowników co kiedyś.
Nowa era automatyzacji
Stany Zjednoczone znajdują się na progu boomu automatyzacji w sektorze produkcyjnym. Nowe fabryki planowane na terenie kraju będą nie tylko bezpieczniejsze i bardziej efektywne, ale również jednymi z najnowocześniejszych na świecie. Pomogą one Ameryce zbliżyć się do czołówki światowej produkcji, obok takich liderów jak Niemcy i Japonia.
Większość firm nie zamierza całkowicie eliminować ludzi z hali produkcyjnej. Ich celem jest raczej połączenie funkcjonalności robotyki z elastycznością ludzkich pracowników. Dzięki temu zakłady będą mogły szybko dostosowywać się do nowych warunków rynkowych, niezależnie od tego, czy będą to zmiany w polityce handlowej, zakłócenia w łańcuchach dostaw czy inne nieprzewidziane wydarzenia.
Sztuczna inteligencja w centrum zmian
Aby osiągnąć ten cel, firmy coraz częściej sięgają po sztuczną inteligencję. „Przyszłość Ameryki to zaawansowana produkcja z AI w centrum” – twierdzi Olaf Groth, profesor biznesu na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley oraz prezes firmy Cambrian Futures zajmującej się analizą i prognozowaniem technologii przyszłości.
Wzrost inwestycji w nowoczesne fabryki widać już w wielu sektorach. W ciągu ostatnich czterech lat wydatki na budowę zakładów produkcyjnych w USA potroiły się – nawet po uwzględnieniu inflacji. Największe środki trafiają do już wysoce zautomatyzowanych fabryk półprzewodników, wspieranych dotacjami przyjętymi podczas administracji Bidena. Teraz trend ten rozszerza się na inne branże.
Jak daleko zajdzie automatyzacja?
Technologia rozwija się w błyskawicznym tempie. Podobnie jak modele językowe AI uczą się na setkach milionów stron tekstu, tak samo algorytmy produkcyjne analizują ogromne ilości danych o wydajności zakładów i uczą roboty wykonywania coraz bardziej skomplikowanych zadań. Maszyny mogą przewidywać awarie, a także szybko dostosowywać się do zmieniających się potrzeb fabryki. Coraz częściej pojawiają się też tzw. „coboty” – roboty współpracujące z ludźmi, a nie zastępujące ich.
To wszystko może oznaczać skokowy wzrost wydajności w przemyśle. W przyszłości maszyny mogą nawet uczyć się wytwarzania lepszych wersji samych siebie. „To zajmie trochę czasu” – mówi Erik Brynjolfsson, dyrektor Digital Economy Lab na Uniwersytecie Stanforda. „Ale dzieje się to szybciej, niż większość ludzi się spodziewała.”
Nie wszyscy są jednak optymistami.
Dawn Tilbury, szefowa wydziału robotyki na Uniwersytecie Michigan i była dyrektor Narodowej Fundacji Nauki ds. inżynierii, zwraca uwagę, że choć AI robi ogromne postępy, nadal popełnia błędy. Fabryki nie mają dostępu do tak ogromnych zbiorów danych jak internet, na którym trenowane są modele językowe, dlatego wdrażanie automatyzacji w kluczowych procesach produkcyjnych może postępować wolniej. Koszty przestoju dużego zakładu sięgają nawet 10 000 dolarów na minutę, co sprawia, że firmy podchodzą ostrożnie do pełnej automatyzacji.
Praca w fabryce przyszłości
Największą niewiadomą pozostaje rola ludzkiej siły roboczej. Optymiści uważają, że zautomatyzowane fabryki nadal będą potrzebować pracowników o niskich kwalifikacjach. „Przemysł wytwórczy oferuje największe możliwości dla ludzi zaczynających od prostych stanowisk, by stopniowo zdobywać coraz większe umiejętności” – twierdzi dr Groth. Automatyzacja może sprawić, że praca w fabryce stanie się prostsza i bardziej dostępna dla osób bez doświadczenia.
Sceptycy są jednak ostrożniejsi. Craig Le Clair, wiceprezes i główny analityk Forrester Research oraz autor książki „Random Acts of Automation”, uważa, że boom związany z automatyzacją może co najwyżej nieznacznie zwiększyć liczbę miejsc pracy. Powstaną nowe zawody, takie jak technik obsługujący roboty, ale wzrost zatrudnienia nie będzie porównywalny do tego, jaki miał miejsce w latach 70. i 80.
Czy powrót produkcji do USA oznacza więc powrót miejsc pracy? Niewątpliwie zmieni on krajobraz przemysłowy kraju, ale jak duży będzie jego wpływ na pracowników, wciąż pozostaje pytaniem bez jednoznacznej odpowiedzi.
na podst. csmonitor