FBI opracowało listę dwudziestu pięciu najniebezpieczniejszych dzielnic miejskich w USA. Zajęliśmy aż cztery pozycje.
Według oficjalnych statystyk policyjnych przestępczość w Chicago spadła w porównaniu z podobnym okresem ubiegłego roku o 8%. Jednak statystyki biorą pod uwagę każdy rodzaj przestępstwa, włączając w to m.in. kradzieże, rozboje, pobicia, włamania oraz, niestety, morderstwa. Pod tym względem sytuacja nie jest najlepsza. Każdego dnia słyszymy o kolejnych ofiarach strzelanin, głównie na południu miasta. Każdego dnia powiększa się liczba dzielnic zaliczanych do niebezpiecznych. Oczywiście jest to problem każdego dużego miasta. Wbrew pozorom nie tylko Nowego Jorku, Detroit, czy LA. Na liście FBI pierwszą pozycję zajmuje jeden z rejonów Cincinnati, o czym tylko nieliczni dotąd wiedzieli. Niestety, na drugim miejscu wymienia się Chicago.
Konkretnie chodzi o okolicę State St. i Garfield Blvd. Miejsce to uznano za drugie, najniebezpieczniejsze w całym kraju. Od razu wymieńmy pozostałe z listy:
- Na 19 pozycji umieszczono rejon w pobliżu skrzyżowania 66th St. i Yale Ave.
- Miejsce 24 - Wallace St./ 58 th St.
- Miejsce 25 - Winchester Ave./ 60 th St.
Wspomniane drugie miejsce to przecież popularny Washington Park, gdzie powstać ma stadion olimpijski. W odległości dwóch mil od tego miejsca znajduje się najnowsza atrakcja turystyczna naszego miasta - dom prezydenta Obamy. Jednak pomiędzy 2005, a 2007 rokiem prawdopodobieństwo, że mieszkańcy tej okolicy staną się ofiarami przemocy wynosiło 1 do 4.
Chicago jest jedynym miastem w Stanach Zjednoczonych, które posiada na liście FBI więcej, niż dwie dzielnice. Czy oznacza to, że mieszkamy w najbardziej niebezpiecznym mieście? Niekoniecznie. Pozostała część zaliczana jest do stosunkowo bezpiecznych i tylko te kilka miejsc wpływa na końcowe notowania.
Wraz z nadejściem lata wzrasta przestępczość. Policja chicagowska jest na to przygotowana, choć nie może wiele zrobić. Zwiększono liczbę patroli, na ulice wysłano dodatkowych 300 oficerów pracujących dotąd za biurkiem. nakazano tez wszystkim, nawet policjantom pracującym dotąd w cywilnych ubraniach, wkładanie mundurów, tak, by obecność ich była na ulicach zauważana. Nikt nie spodziewa się jednak, że środki te pomogą w ograniczeniu letniej fali zbrodni.