----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

06 marca 2018

Udostępnij znajomym:

Posłuchaj wersji audio:

00:00
00:00
Download

Czy ktoś z Państwa, drodzy Czytelnicy, był kiedyś bezdomny? Wbrew powszechnym mniemaniom, bezdomność może się przytrafić każdemu. Bezdomność była też swego czasu i moim udziałem. Przesunięcie daty zajęcia zakupionej nieruchomości spowodowało, że jako młode małżeństwo oczekujące na poród pierwszego dziecka, przez dwa tygodnie nie mieliśmy gdzie mieszkać. Z pomocą przyszli, jak to zwykle bywa, obcy ludzie, których niniejszym serdecznie pozdrawiam. Nie wszyscy jednak mają tyle szczęścia.

W sezonie obfitych zakupów świątecznych, doniesień o szturmach na otworzone coraz dłużej sklepy i rywalizacji o najwięcej dekoracji, bezdomni i głodni stanowią niepotrzebny nikomu dysonans. W rezultacie cięć budżetowych ograniczających liczbę miejskich schronisk, bezdomni imają się każdego sposobu zwrócenia na siebie uwagi. Wyskakują przed pojazdy zatrzymujące się na skrzyżowaniach, wręczają gazety, przechadzają się wzdłuż ulic z prowizorycznymi skarbonkami.

Na ich widok odczuwam złość i winę – z powodu niebezpieczeństwa wypadku i niezdolności do udzielenia pomocy. Wydadzą pieniądze na alkohol i narkotyki, przestrzegają przezorni. Ale moja awersja przekształca się w zwątpienie, kiedy codziennie mijam kulejącego staruszka z wyciągniętą ręką. Kiedy omijam go szerokim łukiem uświadamiam sobie, że trudno o bardziej ewidentne celebrowanie bezdomności jak Boże Narodzenie.

Bezdomnych utożsamiamy zwykle z ofiarami nadużycia alkoholu, narkotyków i upośledzeń psychicznych. Tymczasem wśród bezdomnych jest coraz więcej rodzin i dzieci. Jak informuje Krajowy Związek do Walki z Bezdomnością, liczba bezdomnych rodzin wzrosła o ponad 7 procent w ostatnich trzech latach, osiągając 6,827. Stanowe kuratorium wykazuje 42,608 bezdomnych uczniów szkół publicznych, co stanowi wzrost o 64 procent od roku 2008 w skali stanu i o 24 procent w skali miasta, w którym odnotowano 15,289 bezdomnych uczniów. W Stanach Zjednoczonych liczbę bezdomnych szacuje się na od 600,000 do 2.5 milionów. Aż 1.37 milionów z populacji bezdomnych stanowią dzieci poniżej 18 roku życia, a rodziny z dziećmi aż 40 procent.

Statystyki stanowego kuratorium odzwierciedlają trend obserwowany przez agencje pomocy socjalnej na terenie całej metropolii: chicagowska populacja bezdomnych staje się coraz młodsza. Z roku na rok coraz więcej rodzin mieszka na ulicach, a liczba bezdomnej młodzieży żyjącej na własny rachunek znacząco wzrosła.

Nie ma w tym zaskakującego. W kontekście braku leżących w zasięgu możliwości finansowych mieszkań, rosnącej liczby przejęć nieruchomości przez banki i stanowego poziomu bezrobocia przewyższającego średnią krajową, wzrost bezdomnej młodzieży i rodzin wywiera nacisk na stanowy system pomocy społecznej, który już wcześniej stał się przedmiotem ostrych cięć budżetowych i programowych. „Zabezpieczenie znika, podczas gdy potrzeby rosną”, stwierdza Patricia Nix-Hodes, wice-dyrektor Projektu Prawnego w ramach Chicagowskiej Koalicji na rzecz bezdomnych. „Jest coraz więcej rodzin. Cyfry nam to pokazują. To niepokojące, ponieważ wydaje się, że sytuacja się jedynie pogarsza”, komentuje.

Bezdomność, jak wszystkie inne problemy społeczne, odzwierciedla skalę recesji. Miejskie agencje socjalne zostały szczególnie dotkliwie dotknięte przez stanowe i federalne cięcia budżetowe. Budżet Wydziału do spraw Rodzin i Pomocy Socjalnej został obcięty o 15 procent w obecnym roku fiskalnym, do poziomu $364 milionów. Redukcje są głównie rezultatem cięć w subwencjach stanowych i federalnych, które stanowią niemal 96 procent budżetu departamentu. Federalne środki stymulacyjne, które obejmowały $40 milionów w ubiegłorocznym budżecie, wyczerpały się i nie zostaną wznowione. Finansowanie ze strony miasta zostanie, jak się szacuje, zredukowane o 10 procent, do poziomu $15.5 milionów, w porównaniu z $17.3 milionów w ubiegłym roku fiskalnym. „Dostrzegamy konsekwencje recesji”, oświadcza John Pfeiffer, komisarz chicagowskiego Wydziału do spraw Rodziny i Pomocy Socjalnej.

Chicago wkracza w dziewiąty rok głośno zachwalanego 10 letniego planu walki z bezdomnością. Ale od początku, inicjatywa, która została podjęta przez burmistrza Richarda M. Daley’ego w roku 2003, ignorowała młodych bezdomnych, którzy mogą być najbardziej narażeni na ryzyko życia na ulicy. Administracja miejska pracuje obecnie nad nową strategią, określaną mianem Planu 2.0 albo drugą fazą. Pierwsze spotkania programowe odbyły się w ubiegłym miesiącu, a najbliższe miesiące zostaną poświęcone na kreowanie nowego planu położenia kresu bezdomności, tym razem bez 10-letniego terminu.

Chicagowskie Stowarzyszenie Walki z Bezdomnością, agencja współpracująca z miastem w celu wsparcia nierządowych agencji pomocy, wśród najważniejszych kwestii strategicznych wyodrębniła dwie podgrupy populacji – młodzież i byłych przestępców.

Spośród 10,660 uczniów określonych przez system szkolny jako bezdomnych, 90 procent mieszka z przyjaciółmi lub krewnymi, bez najbliższej rodziny. Dziewięć procent uczniów mieszka w schronisku. Oprócz tego 17 procent bezdomnej młodzieży mieszka bez rodzica lub opiekuna. W sumie 1,773 uczniów mieszka bez opieki, według danych kuratorium, co stanowi wzrost o ponad 600 procent w stosunku do ubiegłego roku.

Nie wszyscy przyznają się do bezdomności, w związku z tym rzeczywista liczba bezdomnych uczniów może być znacznie wyższa niż publikowane dane. Statystyki lokalnego kuratorium w rzeczywistości reprezentują jedynie szczyt góry lodowej. A ich wyniki są przerażające. Dane zebrane przez Chicagowskie Stowarzyszenie Walki z Bezdomnością wykazują, że ponad połowę osób, które skorzystały ze schronisk i tymczasowych mieszkań w mieście, stanowiły rodziny. Trzecia cześć populacji bezdomnych to młodzież poniżej 17 roku życia. Ale większość inicjatyw podejmowanych przez agencje socjalne jest skierowanych przeciwko chronicznie bezdomnym i upośledzonym, więc młodzież i rodziny często nie otrzymują pomocy. Tymczasem statystyki Krajowego Stowarzyszenia do Walki z Bezdomnością dowodzą, że od roku 2008 do 2009 populacja chronicznie bezdomnych zmniejszyła się o 13 procent. W tym samym okresie liczba bezdomnych rodzin w Illinois wzrosła o 3 procent, nieco więcej niż średnia krajowa.

Dyskusję na temat bezdomności komplikuje sposób w jaki definiuje się tę populację. Departament Edukacji określa jako bezdomnych „osoby, które są pozbawione stałego, regularnego i nocnego mieszkania”. Obejmuje to tych, którzy mieszkają z przyjaciółmi lub rodzinami. Natomiast Wydział do spraw Mieszkań i Rozwoju Miejskiego definije bezdomnych jako śpiących w schroniskach lub pomieszczeniach nie przeznaczonych dla, albo nie używanych zwykle, jako regularne zakwaterowanie dla ludzi. Wbrew pozorom, dla agencji administrujących te usługi, rozróżnienie pomiędzy tymi definicjami może być frustrujące.

W roku 2009 Kongres ustanowił Homeless Emergency Assistance and Rapid Transition Housing Act. Ustawa rozszerza definicję bezdomności włączając młodzież i rodziny mieszkające w nieustabilizowanych warunkach. Ale Kongres do tej pory nie przyznał finansowania by ta definicja mogła być stosowana w praktyce.

W Chicago liczbę bezdomnej młodzieży szacuje się na ponad 11,000, jakkolwiek precyzyjna cyfra jest trudna do określenia, ponieważ wielu przenosi się z miejsca na miejsce. Z tej liczby niemal 3,000 osób potrzebuje schroniska każdej nocy. Miejsca schroniskowe zarezerwowane dla bezdomnej młodzieży stanowią około 5 procent z około 4,000 ogólnej liczby łóżek w mieście.

Pomimo 15-procentowej redukcji budżetu na rok 2012, miejski Wydział do spraw Rodzin i Opieki Socjalnej planuje otwarcie drugiego schroniska dla bezdomnej młodzieży. Zastąpi ono noclegownię, która została zamknięta w sierpniu obecnego roku wskutek 49-procentowej redukcji funduszy stanowych i po zwolnieniu 24 pracowników. Obecnie liczba miejsc noclegowych dla młodzieży wynosi 189. Proponowane schronisko ma wykorzystać $250,000 funduszy miejskich oferując 15 – 20 dodatkowych łóżek. Zostanie usytuowane na południowej lub zachodniej stronie miasta. Będzie repliką inicjatywy określanej mianem The Crib, pilotowego programu, który został otworzony w styczniu w Lakeview Lutheran Church i jest sponsorowany przez The Night Ministry. The Crib jest schroniskiem, które nie wymaga referencji, identyfikacji lub potwierdzenia dochodu jako warunków przyjęcia. Pozostaje otwarte od 9.00 wieczorem do 9.00 rano dla osób w wieku od 18-24 i zwykle zapełnia się w czasie pierwszych piętnastu minut.

Wydział dysponuje obecnie dwiema osobami koordynującymi pomoc dla bezdomnych poszukujących schroniska, jakkolwiek furgonetka używana w przeszłości do transportowania bezdomnych do noclegowni, jest niedostępna.

W ramach proponowanego rozporządzenia władz miejskich administracja miejska będzie miała do dyspozycji dwie lub trzy ekipy, z których każda obejmie po dwie osoby i furgonetkę, do transportu bezdomnych w godzinach od północy do ósmej rano. Około 20 procent wezwań o pomoc bezdomnym odbywa się w tych godzinach, informuje Anne Sheahan, rzeczniczka miejskiego Wydziału do spraw Rodziny i Pomocy Socjalnej.

Obecny system opieki miejskiej nad bezdomnymi, jak większość tworów biurokratycznych, przypomina labirynt i wywołuje uzasadnioną frustrację bezdomnych. Illinois nie ma spójnych przepisów regulujących zarządzanie schroniskiem. W odróżnieniu od Nowego Jorku, Waszyngtonu, Cleveland, Cincinnati i Lousville, które posiadają zarządzenia chroniące bezdomnych, Chicago ma w tym względzie niejasne wskazówki. Niemal trzyletnia analiza programu zarządzanego przez byłego burmistrza, Richarda Daley’ego, przeprowadzona przez badaczy z Uniwersytetu Chicagowskiego i Loyola University, która prowadziła rejestr ponad 500 bezdomnych osób przez rok, dowiodła, że system jest podzielony i powstrzymujący rozwój. Wśród 100 analizowanych przez badaczy telefonów do miejskiego systemu referencyjnego 311, respondenci wykazali bierność i w większości nie byli w stanie wskazać rozmówcom odpowiednich rozwiązań. Obsługujący linię 311 często kierowali dzwoniących bezdomnych do najbliższego posterunku policyjnego lub szpitala. Jedynie w 16 procentach pracownicy socjalni oferowali dokładniejszą informację. Badacze zauważyli także, że żadnej z osób poszukujących pomocy nie zaoferowano badania stanu zdrowia, odpowiedzi telefonicznej lub transportu rodzin z dziećmi lub młodych osób nie posiadających nadzoru dorosłych. Kiedy badacze ujawnili wyniki swych badań podczas spotkania Chicagowskiego Stowarzyszenia do Walki z Bezdomnością, Burmistrz Rahm Emanuel wyraził zdumienie. „Wydaje się to niepojęte, że nie możemy właściwie wyszkolić służb systemu 311”, oświadczył.

Wskazanie na wady systemu miejskiej opieki nad bezdomnymi nie jest żadnym rozwiązaniem dla masy bezimiennych bezdomnych wypełniających ulice miasta, mosty, opustoszałe i przejęte przez banki domy. Co gorsza, brakuje jakichkolwiek wskazówek dla rosnącej w zatrważającym tempie liczby bezdomnych rodzin i młodzieży. Prawo federalne zapewnia bezdomnym dzieciom bezpłatny transport do szkoły, bez względu na miejsce pobytu rodziny, ale to jedyna regulacja prawna.

Dwa trendy, w większości odpowiedzialne za wzrost bezdomności w Stanach Zjednoczonych w okresie ostatnich 20-25 lat: rosnący brak dostępnych mieszkań do wynajęcia i jednoczesny wzrost ubóstwa, wydają się nie tylko nieprzewidywalne przez administrację, ale niekontrolowalne przez prawo. W tej sytuacji rodziny, ofiary przemocy domowej, alkoholicy, weterani i chorzy psychicznie pozostają na łasce losu. Warto ich zauważyć, nawet gdyby najbardziej psuli nam atmosferę świąt. Zresztą nigdy nie wiadomo, czy znajdziemy się na ich miejscu.

Ela Zaworski

----- Reklama -----

KD MARKET 2025

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor